Zdaniem komentatora Polsatu Sport, dzięki zaangażowaniu Mariusza Fyrstenberga, turniej w Sopocie zyskuje coraz większą renomę.

 

- Fenomenalni tenisiści grali w Sopocie, więc myślę, że próba odbudowy tego turnieju jest wielkim ukłonem w stronę Mariusza Fyrstenberga, który doskonale rozumie, że jako ikona gry deblowej na świecie, finalista US Open 2011 nie musi tego robić, ale ma poczucie misji. Będzie chciał odbudować polski tenis - powiedział Lorek.

 

Na imprezie, która zaplanowana została w dniach 29 lipca - 4 sierpnia, pojawi się m.in. półfinalista Wimbledonu, Jerzy Janowicz.

 

- Skala talentu osoby, która jest tak wyrazista, charakterystyczna, która jest tytanem szaleństwa upoważnia do tego, żeby pomóc mu wrócić do touru. Wiadomo że młody tata ma więcej energii niż kawaler. Wierzę mocno w "Jerzyka", bo ma wszystkie papiery, aby wrócić na należne mu miejsce, czyli do pierwszej setki rankingu, a może nawet ciut wyżej. Cieszy powrót Jerzego, tym bardziej, że on też ma motywację w postaci Huberta Hurkacza, który w tej chwili narzucił takie tempo rozwoju, że inni młodzi, polscy singliści chcą dorównać wrocławianinowi. To jest bardzo pozytywne, bo nic tak nie podnosi poziomu tenisa w danym kraju jak zdrowa konkurencja oparta na śrubowaniu wyniku - zaznaczył Lorek.

 

Turniej w Sopocie ma rangę ATP Challenger Tour, który ustępuje turniejom ATP World Tour. Według Lorka to nie znaczy jednak, że zabraknie w nim ciekawych nazwisk oraz wysokiego poziomu sportowego.

 

- Challengery mają ducha kameralności. Owszem to są turnieje, w których odbudowują się starzy mistrzowie wracający po kontuzjach i dochodzi do tego młodzież. Łukasz Kubot powiedział, że błędem jest naśmiewanie się z graczy, którzy grają w challengerach. To są klienci, których jedyne co oddziela od wielkich mistrzów, to presja gry na kortach centralnych na największych imprezach typu Indian Wells, Miami. W challengerach grają naprawdę fantastyczni tenisiści i myślę, że ludzie, którzy przychodzą na ten turniej na pewno nie oczekują wielkich gwiazd, ponieważ gwiazdy z pierwszej 50 ATP nie mogą grać ze względu na przepisy. Challenger to jest uroczy przytułek dla ludzi, którzy grają fantastyczny tenis i wychodzą z tego perełki. Tenisiści, którzy zawitają do Sopotu, zagwarantują wysoki poziom sportowy, bo to jest turniej rozgrywany w takim okresie, w którym warto się starać, tym bardziej, że podnosi się pula nagród i można zdobyć jeszcze więcej punktów do rankingu.

 

Cała wypowiedź w załączonym materiale wideo.