Grzegorz Michalewski: Komu będzie pan kibicował w niedzielę w hicie ligi czeskiej? Slavii, swojemu byłemu klubowi, czy będzie pan trzymał kciuki za swojego nowego pracodawcę, Viktorię Pilzno?
 
Adam Hlousek: To nie jest trudne pytanie. Viktorii, czyli mojemu przyszłemu klubowi! Chodzi o moją przyszłość - jest duża różnica, czy Viktoria zagra w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, czy w czwartej.
 
Przychodzi pan do Pilzna, aby spróbować zastąpić wielką legendę Davida Limbersky'ego. Jakie to uczucie?
 
Jeśli chodzi o rywalizację, w ogóle o tym nie myślałem. Znam Davida i jesteśmy przyjaciółmi. Nie powinno być dużej presji z tym związanej. Jeżeli chodzi o Viktorię, to obecnie jest duży klub, który co roku gra w europejskich pucharach. Mam nadzieję, że tak pozostanie. Wierzę, że Viktoria powalczy o mistrzostwo, ma też duże szanse na Ligę Mistrzów. Mam nadzieję, że będę w stanie pomóc.
 
O tym, że Viktoria będzie miała szansę obronić mistrzostwo, jeszcze kilka tygodni temu mało kto wierzył nawet w samym Pilźnie. Niedzielny hit może jednak rozstrzygnąć sprawę mistrzostwa. Co takiego stało się, że Slavia tak obniżyła loty?
 
Viktoria była świadoma dużej różnicy i odpuściła nieco zbyt wcześnie. Dla Slavii druga część sezonu była bardzo trudna, mieli dużo podróży w europejskich pucharach. Zagrali świetne mecze z Sevillą i Chelsea, ale zlekceważyli Viktorię. Myśleli, że mistrzostwo samo się wygra. Tak się nie stało. W tej chwili sytuacja jest dla nich coraz trudniejsza.
 
Viktoria to zespół budowany na czeskich piłkarzach w przeciwieństwie do Slavii i Sparty. W czym tkwi fenomen zespołu z Pilzna? Dwadzieścia lat temu był to średniak, w ostatnich latach jednak gra świetnie.
 
Sekret tkwi w tym, że utrzymuje się wysoki poziom, nie zmienia się trenera i jest duża stabilność. Oni walczą na europejskim froncie, znają swoje mocne strony i to jest najważniejsze.
 
Mecz Slavia Praga - Viktoria Pilzno w niedzielę od godz. 18:00 na Polsacie Sport Extra.