Mistrzostwo Manchesteru City zagrożone było tylko przez chwilę i ostatecznie Liverpool nie doczekał się na potknięcie obrońców tytułu. The Citizens w efektownym stylu rozbili Brighton 4:1 mimo, że przez kilka minut przegrywali po trafieniu Glenna Murraya.
 
Szampany na Anfield jednak nie eksplodowały, mimo zwycięstwa 2:0 nad Wolves. Dwukrotnie piłkę do siatki skierował Sadio Mane, który dość nieoczekiwanie zrównał się z Mohamedem Salahem na szczycie klasyfikacji strzelców z 22 golami.
 
Żeby tego było mało, do Egipcjanina i Senegalczyka dołączył... Gabończyk. Pierre-Emerick Aubameyang ma za sobą fantastyczny tydzień, a nawet cztery dni. Po hat-tricku zdobytym na Estadio Mestalla w ramach półfinału Ligi Europy, superstrzelec Arsenalu dwukrotnie trafił do siatki także na Turf Moor: Arsenal w ostatniej kolejce wygrał 3:1 z Burnley, jednak to zwycięstwo nie zmieniło ich pozycji w tabeli. Przez nieoczekiwany remis z Brighton przed tygodniem, Kanonierzy stracili szansę na awans do Ligi Mistrzów poprzez ligę i będą musieli powalczyć o niego w finale LE.
 
Był to pierwszy tego typu przypadek w historii Premier League od 20 lat: w sezonie 1998/1999 tytuł ten także dzieliło trzech piłkarzy - Jimmy Floyd Hasselbaink, Michael Owen i Dwight Yorke.