Maciej Turski: Jakie jest Twoje podejście mentalne przed pojedynkiem z Damianem Grabowskim? Znalazłeś w sobie dużo motywacji, by po raz kolejny wspiąć się na sam szczyt kategorii ciężkiej?

 

Karol Bedorf: Jestem bardzo zmotywowany, co widać dobrze po moich przygotowaniach. Wyprowadziłem się bowiem z domu rodzinnego i przeprowadziłem do Poznania, gdzie miałem okazję trenować z zawodnikami z mojej kategorii. Skupiłem się więc bardzo mocno na treningach, a żeby wszystko przebiegło jeszcze sprawniej, to włączyłem w to wszystko mojego syna. Jeździł więc ze mną, zobaczył na czym polegają treningi i że nie jest na nich tak, jak w domu, gdzie masz jeszcze jakieś inne obowiązki. Na sali jesteś całkowicie "odcięty" i musisz skoncentrować się w stu procentach "na robocie".

 

Bardzo cieszymy się, że twoje przygotowania przebiegają bezproblemowo, ponieważ czeka Cię spore wyzwanie. Kibice zwracają uwagę na to, że będzie to starcie dwóch najbardziej doświadczonych zawodników kategorii ciężkiej na scenie polskiego MMA. Pojawiają się też tezy, że będzie to walka weteranów, która da odpowiedź na pytanie: który z was jest lepszy?

 

Istnieje pewna grupa ludzi, która uprawia ten sport od bardzo dawna i ja się do niej zaliczam, bo w samej branży jestem od osiemnastu lat, a dla KSW walczę od dwunastu. Czas więc skonfrontować moje doświadczenie z doświadczeniem Damiana, który w klatce jest już też od prawie dwudziestu lat.

 

Twój przeciwnik wiele razy podkreślił, że to ty jesteś bardziej medialny, ale to on ma więcej sukcesów stricte sportowych.

 

Szczerze mówiąc nie widziałem jeszcze tych wszystkich trailerów i nagrań, ale jeśli Damian zazdrości mi tego, że jestem bardziej rozpoznawalny i nie mam problemów z występami przed kamerą, rozmowami z redaktorami i opowiadaniu o tym jak funkcjonuję, to już jego problem. Radziłbym mu raczej, żeby skupił się na sobie, a jeżeli moje życie tak bardzo go interesuje, to mogę zaprosić go do stołu, porozmawiać i jakoś mu z tym pomóc. Podczas tego okresu przygotowań bardzo mało czasu poświęcam mediom i skupiam się raczej na tym, co mam do zrobienia na macie i poza nią. Wszystkie rzeczy, które robię dodatkowo są po prostu związane z moimi kontraktami.

 

Czy uważasz, że Damian może mieć żal o to, że jego kariera nie potoczyła się w sposób, który umożliwiłby mu zyskanie popularności wśród szerszej publiczności?

 

Damian wybrał ścieżkę wojowania za granicą, która nie do końca pozwoliła mu na zabezpieczenie przyszłości. MMA to sport zero-jedynkowy i albo się w nim wygrywa, albo przegrywa. Chwała mu za to, że spróbował swoich sił w innych organizacjach, ale dzisiaj raczej powinien już zahaczyć się o KSW, które na przestrzeni lat stało się znaną i cenioną marką.

 

Obaj jesteście zawodnikami wywodzącymi się z parteru. Czy będziecie starali się udowodnić sobie, że jesteście od siebie lepsi w graplingu, czy postawicie na starcie w stójce? Potraficie też przecież kończyć walki przed czasem w tej płaszczyźnie.

 

Wywodzimy się ze sportów chwytanych i nasze początki na macie wyglądały tak, że zaczynaliśmy je na kolanach, czyli w parterze. Później stanęliśmy na nogach i nauczyliśmy się kopać i uderzać. Nie wiem jaką taktykę na tę walkę będzie miał Damian, czy będzie chciał "raczkować", czy stać na nogach. Dlatego postanowiłem przygotowywać się w każdej płaszczyźnie, by w klatce czuć się pewnym swoich umiejętności. Żeby to osiągnąć, musiałem zaliczyć wiele sparingów z zawodnikami ważącymi co najmniej 120 kg i tego też zabrakło mi przed ostatnią walką.

 

Jak głęboko w twojej głowie siedzi porażka z Philem de Friesem?

 

Nie myślę teraz o Philu. Koncentruję się na robocie, którą mam do wykonania, a jak uda mi się ją wykonać, to będziemy zastanawiali się co dalej.

 

Transmisja gali KSW 49 w systemie PPV.