Matematyka daje co prawda jakiś cień nadziei, bo w przypadku wygranej w Krakowie nad Wisłą, i jednoczesnej przegranej Wisły w Płocku ze zdegradowanym już dawno Zagłębiem, „Miedzianka” może wskoczyć na ostatnie bezpieczne miejsce. Ale czy ktoś daje temu wiarę? Nie sądzę. Mam wrażenie, że nie było jej też po sobotnim spotkaniu z Górnikiem, które drużyna Dominika Nowaka również przegrała 0:1. A może nawet jeszcze przed nim? Dwa mecze, które dał jej kalendarz, w trzech ostatnich spotkaniach u siebie, dwie porażki, bez gola, ten zespół był bezzębny. Także w poprzedzającej te potyczki konfrontacji w Kielcach z Koroną. Co prawda zremisowanej, ale z jakim wynikiem? 0:0, oczywiście.


Zimą w Legnicy pożegnano się z Mateuszem Piątkowskim. Z pewnością trudnym charakterem (przekonał się o tym Michał Probierz pracując z nim w Jagiellonii Białystok), który - owszem - jesienią strzelił tylko jednego gola, ale głównie przez to, że był jedynie zmiennikiem. A to przecież jego przyjście z Wisły Płock na początku 2018 roku stworzyło zabójczą parę z Fabianem Piaseckim, która straszyła całą FOrtuna 1 Ligę, co przełożyło się na historyczny awans do elity. Z tej współpracy czerpał sam „Piątek” (8 goli w 15 meczach), czerpał Piasecki, czerpała cała drużyna, której dominacja na zapleczu nie podlegała żadnej dyskusji.


Nie mam prawa stwierdzić, że rozstanie z Piątkowskim miało decydujące znaczenie, w końcu ten 34-letni napastnik w GKS Tychy też nie „poszalał”. Grał mało, gole strzelał jedynie Wigrom i Garbarni. Ale rozpadł się jakiś system. Piasecki stał się głębokim rezerwowym, a zdobywanie bramek spadło na barki Peteriego Forsella i Henrika Ojaamy. Potem Joana Romana. Zawodników dobrych, ale często też chimerycznych. We wtorek sytuację starał się ratować… Polak Mateusz Szczepaniak, który wszedł z ławki, a we wcześniejszych sześciu meczach nawet się na niej nie mieścił. W Legnicy brakowało kogoś takiego, jak Robak w Śląsku, Angulo w Górniku czy Soriano w Koronie. Piłkarzy o umiejętnościach było sporo. Ale brakowało profilu ludzi charakternych.


W Miedzi, jak w wielu innych klubach, w tym w Zagłębiu Sosnowiec, postawiono na mocny zaciąg z zagranicy. I to zrozumiałe, bo nie tylko tam tłumaczą, że finanse i deficyt odpowiedniej jakości młodzieży nie pozwalały na stawianie na nasze „talenty”. Pytanie, jak kadry obu zespołów będą wyglądały już w na zapleczu ekstraklasy, bo wiadomo, co dzieje się z kadrami spadkowiczów. I w Sosnowcu, a szczególnie w Legnicy mocno stawia się na akademie. Ale na jej efekty czekać będziemy jeszcze długo. Nigdy też nie można być pewnym, ilu z nich będzie mogło zrobić właściwą karierę i się „wybić”. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że oba kluby starały się grać dobrą, przyjemną dla oka piłkę. Na walkę o utrzymanie to było jednak za mało. Żegnamy zatem Zagłębie i Miedź. A zarazem witamy. W Fortuna 1 Lidze. Licząc na to, że i tam te kluby będą pokazywały niezłą piłkę.

 

WYNIKI I TABELA LOTTO EKSTRAKLASY