Rok temu finałowy turniej był popisem Realu Madryt. Finałowe zwycięstwo nad Fenerbahce Stambuł było ukoronowaniem krótkiej, ale treściwej kariery w Europie Luki Doncicia. 19-letni wówczas Słoweniec zdobył tytuł MVP finałowego turnieju i niedługo później został zawodnikiem Dallas Mavericks w NBA. Wtedy Fenerbahce Stambuł nie miało szans z Realem w finale, ale bez Doncicia Real przestał być faworytem numer 1.

 

W Finałowej Czwórce (bo tak należy tłumaczyć nazwę turnieju) znalazły się po raz pierwszy od czasu utworzenia w 2016 roku nowej Euroligi (16 drużyn grających w jednej grupie) zespoły rozstawione po rundzie zasadniczej z numerami od 1 do 4. „Jedynką” w pierwszej części sezonu był mistrz Turcji Fenerbahce Stambuł, który pod ręką trenera Żeljko Obradovicia grał w ostatnich czterech finałowych turniejach, trzech finałach i jest mistrzem z 2017 roku. Jednak Fenerbahce trapią kontuzje i zwłaszcza pod koszem zrobiło się dość pustawo. W Vitorii-Gasteiz na pewno nie zagrają dwaj byli gracze NBA Francuz Joffrey Lauvergne i Włoch Luigi Datome, a udział kilku kolejnych zawodników jest niepewny. Dziesiąty tytuł w karierze trenera Obradovicia byłby więc w tej sytuacji wielkim wyczynem.

 

W pierwszym piątkowym półfinale Fenerbahce zagra z lokalnym rywalem Anadolu Efesem Stambuł, który do Final Four wraca po 18 latach. Co ciekawe, z tym samym co wtedy trenerem - Erginem Atamanem. Turek przebudował w rok zespół i z ostatniego miejsca w Eurolidze 2017/2018 Efes skoczył do półfinału z apetytami na więcej. Ta drużyna ma w składzie kilka gwiazd ocierających się o NBA zwłaszcza na obwodzie - i zwłaszcza w ataku. Maleńkiego Amerykanina Shane’a Larkina praktycznie nie można zatrzymać, a rewelacją sezonu jest na pozycji rozgrywającego Serb Vasilije Micić. Kiedy Efes zaczyna trafiać, przegrywać mogą wszyscy, z Fenerbahce na czele, które zresztą na początku sezonu Euroligi przegrało z lokalnym rywalem.

 

W drugim piątkowym półfinale wystąpią kolejni dwaj niedawni mistrzowie. CSKA Moskwa ma doświadczoną drużynę, która kolejny rok gra w podobnym składzie i z tym samym trenerem, który z Rosjanami świętował mistrzostwo w 2016 roku - Grekiem Dimitriosem Itoudisem. Gwiazdami są byli gracze NBA - rozgrywający z Hiszpanii Sergio Rodriguez, rzucający z Francji Nando de Colo oraz skrzydłowy z USA Cory Higgins. Drużyna z Moskwy ma jednak gwiazdy właściwie na każdej pozycji i dla wielu jest faworytem nawet do mistrzostwa.

 

CSKA zagra w półfinale z Realem Madryt, który stracił w tym sezonie Doncicia, ale nie zatracił charakteru i stylu gry proponowanego przez trenera Pablo Laso. Ekipa z Madrytu miała w tym sezonie sporo problemów z kontuzjami, ale niedawno wrócił do gry jej motor napędowy Sergio Llull, MVP Euroligi z sezonu 2016/2017. Nawet i bez niego Real radził sobie znakomicie. Ma w składzie choćby najlepszego obrońcę na pozycji rozgrywającego - szalonego Argentyńczyka Facundo Campazzo, a także najlepszego blokującego Euroligi - gigantycznego Kabowerdeńczyka Waltera Tavaresa (221 cm wzrostu). Lider ligi hiszpańskiej zawsze może liczyć także na świetnego strzelca Anthony’ego Randolpha, na którego koszykarzom CSKA trudno będzie znaleźć obrońcę. Real jako jedyny do Final Four awansował wygrywając swój ćwierćfinał 3:0 (z Panathinaikosem Ateny), więc powinien być groźny.

 

Mecz finałowy i spotkanie o trzecie miejsce odbędą się w Vitorii-Gasteiz w niedzielę.

 

Typy komentatorów Euroligi na Final Four:

 

Rafał Juć: awans do finału Fenerbahce i CSKA, mistrzem CSKA
Adam Romański: awans do finału Efes i Real, mistrzem Real

 

Plan transmisji z Final Four Euroligi koszykarzy

 

Piątek 17 maja

 

godz. 17.45 na żywo na portalu Polsatsport.pl (premiera telewizyjna w Polsacie Sport News o 23.00), Fenerbahce Beko Stambuł - Anadolu Efes Stambuł

 

godz. 20.45 na żywo w Polsacie Sport News, CSKA Moskwa - Real Madryt

 

Niedziela 19 maja

 

godz. 17.15 na żywo w Polsacie Sport News, mecz o trzecie miejsce

 

godz. 20.15 na żywo w Polsacie Sport Extra, finał

 

WYNIKI I TERMINARZ EUROLIGI