O samotnych kibicach Wigier mówiło się już w przeszłości, a najbardziej znanym przykładem niesamowitego fana był pracownik Akademii Piłkarskiej Wigry Suwałki - Łukasz Jutkiewicz. Jesienią 2017 roku Jutkiewicz postanowił zrealizować plan pomocy 6-letniej Lence, która zmagała się z chorobą genetyczną. Plan zakładał przejazd rowerem na wyjazdowy mecz Wigier, a pan Łukasz chciał zebrać minimum 10 zł za każdy przejechany kilometr.

 

Co prawda za pierwszym razem, podczas wyjazdu do Olsztyna, kibicowi plany pokrzyżowała pogoda, przez którą mecz został przełożony, a Jutkiewicz musiał zawrócić do Suwałk, nie oglądając ani sekundy piłkarskiego widowiska. Drugie podejście było już jednak udane, a celem podróży tym razem była Łódź i spotkanie z ŁKS-em. Wigry co prawda przegrały 1:2, ale Jutkiewicz i tak był największym bohaterem dnia.

 

Kolejny z kibiców Wigier Suwałki jako jedyny wybrał się w ponad 500-kilometrową podróż do Częstochowy na mecz ostatniej kolejki sezonu 2018/2019. To on oglądał niesamowity powrót tej drużyny z zaświatów. Najpierw wraz z piłkarzami przeżył triumf nad najlepszym w Fortuna 1 Lidze Rakowem, a kilka minut później mógł się cieszyć z utrzymania w sensacyjnych okolicznościach. Pozostanie w lidze zapewnił Wigrom Andrzej Witan, który strzelił gola GKS-owi Katowice w 97. minucie.

 

W momencie, kiedy piłkarze Wigier i sztab szkoleniowy nerwowo czekali na wieści z Katowic, udali się po końcowym gwiazdku do sektora gości, by podziękować za wsparcie. Według relacji świadków, kibic miał nawet zaśpiewać piłkarzom piosenkę "Nigdy nie spadną, Wigierki nigdy nie spadną". Chwilę później na telefonie jednego z członków sztabu szkoleniowego Wigier wyświetlił się wynik 2:1 dla Bytovii, co oznaczało faktyczne utrzymanie suwalczan w lidze.

 

Co działo się później, widzieli już wszyscy kibice zgromadzeni przed telewizorami.