Mecz z większym animuszem zaczęli Sharks. W pierwszej tercji oddali 11 strzałów, a goście tylko cztery. Razili jednak nieskutecznością i nie wykorzystali też okresu w gry przewadze. W dodatku bramkę dla Blues zdobył Szwed Oskar Sundqvist.

 

Później jednak inicjatywa zdecydowanie należała do przyjezdnych. W 24. minucie koncert rozpoczął Schwartz, który trafił jeszcze w 43. i 57. minucie. W międzyczasie na listę strzelców wpisał się jeszcze Rosjanin Władimir Tarasenko.

 

"Jesteśmy już naprawdę bardzo blisko awansu. Wszyscy mamy tego świadomość i trudno o tym nie myśleć. Wiemy jednak też, że Sharks to mocna ekipa, która łatwo się nie podda" - powiedział napastnik Blues Patrick Maroon.

 

Blues w wielkim finale grali trzykrotnie, ale po raz ostatni w 1970 roku. Szóste spotkanie odbędzie się we wtorek w St. Louis.

 

Na rywala czekają już hokeiści Boston Bruins, którzy w decydującej rozgrywce play off na Wschodzie rozprawili się z Carolina Hurricanes 4-0.

 

WYNIKI I TERMINARZ NHL