Marta Ćwiertniewicz: Co się stało w tym ostatnim secie z łokciem?

 

Malwina Smarzek: Co się stało? Nic. Po prostu źle przyłożyłam rękę w bloku i to był mój błąd. Na szczęście to była lewa ręka, a prawą atakuję, więc nie było problemu.

 

Zaprezentowała pani szeroką gamę kiwek, plasów, wszystkiego co możliwe, aby dobić się do boiska Niemek.

 

Nie był to dla mnie łatwy mecz na pewno. Bardzo się cieszę, że wyszłyśmy z niego zwycięsko. Niemki znają nas bardzo dobrze, tak samo jak my Niemki. One wiedzą jakie są moje ulubione kierunki. Stały w dobrych miejscach i w pewnym momencie bardzo ciężko było mi skończyć atak. My też jednak zagrałyśmy dobrze w bloku, obronie. Grałyśmy cierpliwiej niż wczoraj i myślę, że nie jestem bohaterką tego meczu. Jestem atakującą i muszę kończyć te najważniejsze piłki. Taka jest moja rola, ale cały zespół zagrał super.

 

Jakie jest nastawienie na Tajlandię, która gra zupełnie inną siatkówkę, fantastyczną w obronie?

 

Myślę, że będą grać jeszcze lepiej niż Niemki i będzie jeszcze ciężej. Po tamtym tygodniu w Szwajcarii, przynajmniej ja mam już dosyć azjatyckich zespołów, bo trzeba atakować bardzo dużo razy i ta piłka często wraca, więc trzeba być bardzo cierpliwym. Cierpliwość to jest nasze hasło, aby wygrać ten mecz.

 

WYNIKI I TABELA LIGI NARODÓW