W porównaniu do spotkania z Kolumbią przegranego 0:2, tym razem Jacek Magiera dokonał kilku ważnych roszad w składzie. Opaskę kapitańską założył Adrian Łyszczarz, a kapitan z pierwszego meczu Tymoteusz Puchacz usiadł na ławce rezerwowych. Tam znalazł się również odczuwający jeszcze skutki kontuzji Sebastian Walukiewicz, dlatego przebudowana była też nasza obrona. Na jej prawej stronie szansę dostał Jakub Bednarczyk.

 

To właśnie on rozpoczął koncert strzelecki z Tahiti w 18. minucie, choć już wcześniej Polacy mieli szansę na to, by otworzyć wynik. Bednarczyk zrobił to w niezwykle spektakularny sposób, przyjął wybitą piłkę na 25. metrze od tahitańskiej bramki na klatkę piersiową i uderzył bez zastanowienia. Mimo rozpaczliwej interwencji bramkarza Tahiti, piłka zatrzepotała w okienku bramki!

 

Na kolejne gole trzeba było czekać do końcówki pierwszej połowy. W 37. minucie ładna akcja Dominika Steczyka na prawej stronie zakończyła się podaniem do wbiegającego na dalszy słupek Marcela Zylli. Zawodnik, o którym w ostatnich dniach było głośno ze względu na kontrowersyjny wywiad dotyczący jego reprezentacyjnej przyszłości, nieczysto trafił w futbolówkę, ale tak uderzona piłka po odbiciu się od ziemi przelobowała zaskoczonego golkipera. Chwilę później Zylla odwdzięczył się zaś Steczykowi asystą, a ten wbiegł na pełnej prędkości w szesnastkę, minął bramkarza i trafił do pustej bramki.

 

Świetna pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:0, ale kibice zgromadzeni na stadionie Widzewa chcieli więcej. Ataki Polaków na zniechęconych obrotem spraw Tahitańczyków sunęły raz za razem, a wysiłki biało-czerwonych zostały nagrodzone w 61. minucie. Swoją drugą bramkę zdobył Steczyk, który trafił do siatki głową po dośrodkowaniu rozgrywającego bardzo dobre zawody Nicoli Zalewskiego. W 74. minucie było już 5:0, a tym razem na raty do siatki trafił rezerwowy Adrian Benedyczak.

 

W ostatnich minutach na boisku było coraz więcej miejsca na indywidualne popisy i nawet Radosław Majecki musiał tego dnia dołożyć swoje trzy grosze do triumfu. W sytuacji sam na sam bramkarz Legii zachował się jednak kapitalnie i zachował tego dnia czyste konto. Zwycięstwo Polaków oznacza, że mamy przed ostatnią kolejką tyle samo punktów co Kolumbia (3), a wyprzedza nas Senegal (6), z którym 29 maja zmierzymy się w trzeciej serii spotkań. 


Polska - Tahiti 5:0 (3:0)
Bramki: Bednarczyk 18, Zylla 37, Steczyk 39, 61, Benedyczak 74

 

Polska: Radosław Majecki - Jakub Bednarczyk, Serafin Szota, Jan Sobociński, Adrian Stanilewicz - Nicola Zalewski, Bartosz Slisz (62. Adrian Gryszkiewicz), Adrian Łyszczarz, Marcel Zylla (77. Michał Skóraś), David Kopacz (58. Adrian Benedyczak) - Dominik Steczyk.


Tahiti: Moana Pito - Samuel Liparo (46. Etienne Tave), Tevaitini Teumere, Hennel Tehaamoana, Kavai'ei Morgant - Eddy Kaspard, Tehauarii Holozet, Terai Bremond (70. Herehaunui Ferrand), Roonui Tehau, Yann Vivi (46. Kitin Maro) - Tutehau Tufariua

 

Żółta kartka: Tehaamoana

Czerwona kartka: Tehaamoana (88, za drugą żółtą)

 

WYNIKI I TERMINARZ MŚ U-20