"Królewscy" zakontraktowali już dwóch Brazylijczyków, środkowego obrońcę z FC Porto - Edera Militao oraz skrzydłowego Santosu - Rodrygo, który w przyszłości ma decydować o sile drużyny. Jednak to ma być dopiero początek rewolucji kadrowej, którą przeprowadza Zidane. Francuski trener chciałby sprowadzić swojego rodaka Paula Pogbę z Manchesteru United.

 

Na transfery prezydent Realu - Florentino Perez przeznaczył aż 500 mln euro, z czego sto milionów zostało już wydane. Kolejne ponad sto milionów zarezerwowane jest na Edena Hazarda, który jest bliski opuszczenia Chelsea. Z kolei najpoważniejszym kandydatem do gry w ataku jest Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt. Ponadto na liście życzeń "Los Blancos" są również Ferland Mendy z Olympique Lyon, a także Mauro Icardi z Interu Mediolan.


Sprowadzenie na Estadio Santiago Bernabeu takich wielkich nazwisk wiąże się z ogromnym wydatkiem, dlatego w Madrycie myślą o pozbyciu się niektórych dotychczasowych, lekko już przebrzmiałych gwiazd. Rewolucja transferowa niesie za sobą ryzyko złamania zasad Finansowego Fair Play. Naruszenie tych reguł w najgorszym wypadku może skutkować zakazem transferowym, a nawet wykluczeniem z europejskich pucharów. Żeby się nie narazić i nie przekroczyć granic FFP, działacze Realu chcą pozbyć się niektórych zawodników, żeby zarobić 300 mln euro.

 

Według doniesień "Marki" priorytetem dla władz oraz trenera "Królewskich" jest sprzedaż Garetha Bale'a oraz Jamesa Rodrigueza, który wróci niebawem z dwuletniego wypożyczenia z Bayernu Monachium. "Zizou" chce natomiast, żeby w drużynie został Isco, który także kwalifikował się do opuszczenia Realu. Listę uzupełniają takie nazwiska jak: Dani Ceballos, Mateo Kovacic, Keylor Navas, Mariano, Marcos Llorente, Borja Mayoral, Raul de Tomas oraz Theo Hernandez.