Obrazki z play-off Energa Basket Ligi: Brąz, czyli na opak

Koszykówka

- Większość ekspertów i obserwatorów Energa Basket Ligi przewidywała w rywalizacji o brąz przewagę Arki Gdynia nad Stelmetem Eneą BC Zielona Góra. A tu wszystko na opak - pisze komentator Polsatu Sport Adam Romański po piątkowym pierwszym meczu o trzecie miejsce w Energa Basket Lidze. Transmisje finału i meczów o brąz można obejrzeć w stacjach sportowych Polsatu.

Od dwóch sezonów rywalizacja o brązowe medale toczy się tylko w modelu „mecz i rewanż”, a niektórzy - podkreślają to nieoficjalnie trenerzy i zawodnicy - nawet woleliby, żeby nie istniała w ogóle. Zwykle jest to doskonały moment dla zespołu, który nigdy wcześniej nie był nawet w półfinale. Swoje brązowe medale - pamiętane do dzisiaj - zdobyli kiedyś koszykarza z Ostrowa Wielkopolskiego, Starogardu Gdańskiego, Koszalina, a kiedyś także Zielonej Góry.

 

Od tego czasu sporo się jednak zmieniło. Zielonogórzanie są po pięciu finałach i czterech mistrzostwach Polski, dla wielu z nich z pozoru brązowy medal to żadne trofeum. W półfinałach z Polskim Cukrem Toruń wyglądali marnie, przegrali szybko 0:3, a po korytarzach zielonogórskiej hali niesie się echo mówiące „Zalegają, -ają, -ają”… Przed piątkowym pierwszym meczem wielu typujących ekspertów zakładało, że to Arka będzie bardziej głodna medalu (ostatni zdobyła w 2012 roku, ale większość obecnych zawodników tego nie może pamiętać), ale w sumie nikt nie pytał koszykarzy Stelmetu, czy naprawdę są zniechęceni do walki.

 

A oni na boisku pokazali, że oni chcą. Wykorzystali swoje przewagi pod koszem, gdzie rządził Darko Planinić. Nie do zatrzymania był rozgrywający Markel Starks, a z kolei obrona Stelmetu nie pozwoliła prawie na nic MVP rundy zasadniczej z Arki - Jamesowi Florence’owi. Arka wyglądała na zniechęconą, nie miała pomysłów, a jej pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej to także już mocno wybrzmiałe echo. Uczciwie rzecz biorąc 18 punktów zaliczki przed rewanżem daje duże szanse Stelmetowi na medal, jest na opak wobec tego, czego można było się spodziewać, ale na pewno nie jest niezasłużone.

 

W tej rywalizacji spory udział niestety mają kontuzje. Kilku graczy obu klubów zagrało krótko (choćby Josh Bostic z Arki), w czasie meczu kilku kolejnych schodziło z parkietu z urazami i choć część z nich wróciła na boisko to poniedziałkowy rewanż może być rywalizacją podobną do maratonów tanecznych, modnych przed mniej więcej 100 laty. Wygrywał je nie ten, który pląsał najpiękniej, ale tan, który jeszcze stał na nogach po 24 godzinach ruchów przy muzyce. W poniedziałek w Gdyni na tych stojących, nawet w bólu, czekać będzie komplet brązowych krążków.

 

Obrazek dnia: Koszarek wiecznie żywy

 

Prawdziwie wielkich zawodników często napędzają niepowodzenia, albo nawet wkurzenie. W piątek znów taki moment miał Łukasz Koszarek, kapitan Stelmetu. W drugiej połowie meczu miał przez chwilę moment złości, kiedy któryś z rywali ograł go jeden na jednego, a później sędziowie nie dostrzegli faulu na nim, który na pewno widział Koszarek. Często w jego bogatej karierze było tak, że po takich momentach lider Stelmetu zamykał usta rywalom (a sobie otwierał głowę) dobrą akcją.

 

W piątek długo Stelmet nie mógł odskoczyć od rywala, ale niemal w połowie czwartej kwarty się udało. Po niecelnym rzucie wolnym Darko Planinicia zbiórkę pod koszem atakowanym zdobył dla Stelmetu rozgrywający Markel Starks, zielonogórzanie dograli piłkę do Koszarka, a ten trafił trójkę. Stelmet prowadził 75:65 i do końca kontrolował wynik, jeszcze powiększając przewagę.

 

Po meczu Łukasz Koszarek otrzymał od jednego ze sponsorów klubu z Zielonej Góry nagrodę dla najlepszego zawodnika drużyny w sezonie. Może się to wydawać dziwne, skoro był zaledwie ósmym strzelcem zespołu, ale po piątkowym meczu (15 punktów, 6 asyst, 8 zbiórek) w sumie można uznać, że Koszarek jako zawodnik jest wiecznie żywy. Oby jeszcze długo.

 

Piątek w play-off Energa Basket Ligi:

 

O trzecie miejsce: Stelmet Enea BC Zielona Góra - Arka Gdynia 95:77, mecz 2 z serii „mecz i rewanż” w poniedziałek w Gdyni, transmisja w Polsacie Sport o 20.00.

 

W sobotę grają:

 

Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek, stan rywalizacji (do czterech wygranych) 1:0, mecz 2 w Toruniu, transmisja w Polsacie Sport Extra o 17.30.

 

Cały terminarz finału (do czterech zwycięstw)

 

Mecz 2: 1 czerwca (sobota), Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek, Polsat Sport Extra, godz. 17.30

Mecz 3: 4 czerwca (wtorek), Anwil Włocławek - Polski Cukier Toruń, Polsat Sport Extra, godz. 17.30

Mecz 4: 6 czerwca (czwartek), Anwil Włocławek - Polski Cukier Toruń, Polsat Sport Extra, godz. 17.00

Mecz 5: 9 czerwca (niedziela), Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek, Polsat Sport, godz. 17.00

Mecz 6: 12 czerwca (środa), Anwil Włocławek - Polski Cukier Toruń, Polsat Sport, godz. 17.00

Mecz 7: 14 czerwca (piątek), Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek, Polsat Sport, godz. 19.30

 

Terminarz rywalizacji o trzecie miejsce (mecz i rewanż)

 

Mecz 2: 3 czerwca (poniedziałek), Arka Gdynia - Stelmet Enea BC Zielona Góra, Polsat Sport, godz. 20.00

Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze