U progu przygotowań do sezonu podkreślił, że lubi swoją pracę i z chęcią przychodzi na treningi. - Cieszę się, że mogę wykonywać pracę, którą lubię. Przyjemność skakania latem i zimą jest podobna. W każdych warunkach dobry skok dostarcza ogromnej radości, niezależnie od pory roku. Pewnym minusem jest to, że latem nie skacze się na mamutach, ale może to się kiedyś zmieni – dodał.

 

Przyznał, że nie liczy już sezonów spędzonych w kadrze Polski. - Zawsze wiedziałem, że chcę skakać na nartach. Czuję się dobrze, sam od siebie dużo wymagam. Chcę pracować nad tym, żeby być jak najlepszym, żeby rezerw było jak najmniej. Mam jeszcze dużo do zrobienia. Mam też taki swój główny cel, którego jednak... nie zdradzę – śmiał się 32-letni Żyła.

 

Jego zdaniem zmiana szkoleniowca kadry seniorów – Michal Dolezal zastąpił Stefana Horngachera – nie wpłynie na przebieg przygotowań. Czech w marcu przejął kadrę Biało-Czerwonych po przenoszącym się do Niemiec Austriaku, którego był asystentem. - Kontynuujemy pracę, zaczęliśmy dokładnie tak samo, jak rok wcześniej. Stary sezon się skończył, no to trzeba było zacząć z marszu przygotowania do kolejnego. System jest podobny do tego wprowadzonego przez Stefana. Na pewno trener Dolezal ma jakieś swoje pomysły, które będzie chciał wprowadzić w życie – podsumował Żyła.