10 lipca 2003 roku Adrian „Miedziak” Miedziński i Zbigniew „Sałatka” Czerwiński dwoili się i troili, aby wyrwać złoty medal z rąk Łukasza Romanka. Na nic zdały się ich wysiłki, gdyż Łukasz wykazał się stalowymi nerwami w wyścigu dodatkowym o tytuł najlepszego polskiego juniora. Cały tercet uzbierał po 12 punktów, ale w wyścigu rozstrzygającym o podziale medali nie było mocnych na Romanka.

 

Łukasz cieszył się jak dziecko, a następnie wędrował po rozmaitych torach, aby szlifować żużlowe rzemiosło. Żądza wiedzy zagnała go nawet do dalekiej Australii, gdzie sam mistrz Ivan Gerald Mauger pomagał mu zrozumieć tajniki wspinaczki po mistrzostwo w tym trudnym fachu. Niestety, Łukasz był wrażliwym człowiekiem, który z trudem radził sobie z presją wywieraną przez żużlowe środowisko zarówno kibicowskie jak i menedżerskie. Odebrał sobie życie 2 czerwca 2006 roku…

 

Krzysztof Mrozek przez wiele lat organizował memoriał Łukasza Romanka. Obiecywał, że nawet dla jednego widza warto podjąć trud i kultywować tą tradycję. Krótki film o Romanku wielokrotnie emitowany na stadionie przy Gliwickiej 72 poruszał serca fanów. Przed meczem VIII rundy Nice I ligi, szczelnie wypełniony stadion zamarł.

 

Wspomnienie o Łukaszu Romanku popłynęło szeroką ławą, ale nie rozkojarzyło miejscowych żużlowców. Troy Matthew Batchelor puszczał sprzęgło jak natchniony i przypomniał sobie złote czasy, gdy stawał na podium Speedway GP. 29 sierpnia Troy skończy 32 lata, ale gołym okiem widać, że przeżywa drugą młodość.

 

Batch był mistrzem Australii do lat 16 w 2003, wygrywał stanowe mistrzostwa w Queensland w 2007 roku, ścigał się w 28 turniejach Grand Prix i zdobył 183 punkty. Jeżdżący w parze z Batchelorem Siergiej Łogaczow nie uznawał żadnej pozycji za straconą. Ilekroć Troy rozprowadzał rywali na pierwszym wirażu, Siergiej wykonywał znakomity manewr i ścinał do wewnętrznej. Łogaczow potrafił wtulić się pod łokieć Batcha i przywieźć podwójne zwycięstwo dla rybniczan.

 

Batch był nieuchwytny gromadząc 14 punktów i bonus, a Łogaczow upodobał sobie zawadiackie, acz przemyślane ataki i wyprzedzał rywali na „kresce”. Wynik może szokować, bo nikt nie zakładał, że podopieczni Piotra Żyto pokonają Arged Malesa TŻ Ostrovię aż 61 – 28. Nie sposób odmówić ambicji i chęci Tomaszowi Gapińskiemu, Samowi Mastersowi, Aleksandrowi Loktajewowi i Grzegorzowi Walaskowi, ale Rekiny miały wyjątkową chrapkę na finezyjne ściganie i niemiłosiernie wypunktowały rywala.

 

Batch stwierdził po meczu, że w tym sezonie PGG ROW Rybnik dysponuje szeroką ławką zawodników, wszak w odwodzie pozostają jeszcze Dan Bewley i Nick Morris. „Wygląda na to, że to będzie nasz sezon. W poprzednich latach mieliśmy pecha, bo prześladowały nas kontuzje. W tym roku jedziemy jak z nut” – wyznał Troy.

 

Krzysztof Mrozek wie, że nadrzędną kwestią jest uzyskanie szczytowej formy w pierwszej połowie września. Sternik klubu tonuje emocje związane ze znakomitą postawą Łogaczowa. Po doświadczeniach z Grigorijem Łagutą, prezes klubu woli dmuchać na zimne i nie wiąże się emocjonalnie z Siergiejem, choć Łogaczow wychwala go pod niebiosa za wzorową płynność finansową. Czasami lepiej zachować powściągliwość i szanować człowieka, który cię zatrudnia, a nie komponować peany, a potem… no właśnie… Zaszyć się w tajdze i żądać nierealnej gaży za usługi. Rosyjska dusza jest nieprzenikniona, ale lepiej nie angażować się nadmiernie w związki ze ścianą wschodu, bo później pozostanie już tylko ronić łzy słuchając piosenki Stinga „Still my beating heart”…

 

Renesans w Gnieźnie

 

Rafael Wojciechowski przyjął wiele ciosów na klatkę piersiową. Po porażce z gdańszczanami na inaugurację Nice I ligi i pogromie w Ostrowie Wielkopolskim, gnieźnianie odrodzili się pokonując w III kolejce rybniczan. W niedzielę zainkasowali punkt bonusowy w konfrontacji z Łotyszami, choć warto nadmienić, że ekipa z Daugavpils łatwo nie złożyła broni.

 

39 oczek zdobytych przez chłopców Kokinsa przy W25 ma swoją wymowę. Timo Lahti i Andrzej Lebiediews walczyli o każdą piędź gnieźnieńskiego toru, a momentami dzielnie wspierał ich Kjastas Podżuks i Wadim Tarasienko. Bonus dla Car Gwarant Start Gniezno oznacza wygodny fotel wicelidera Nice I ligi.

 

Co prawda w niedzielę 9 czerwca Mirek Jabłoński i spółka zmierzą się z enigmatycznym stołem bilardowym na stadionie w Tarnowie i lekko w Galicji nie będzie, ale gnieźnianie są coraz bliżej upragnionego awansu do fazy play-off. Adrian Gała był poza zasięgiem Łotyszy, młodzieżowcy z pierwszej stolicy Polski wciąż się rozwijają, więc rywale mogą drżeć, bo Jurica Pavlic tchnął ożywczego ducha w ekipę czerwono – czarnych…

 

Gdańszczanie mocowali się z kaprysami aury. Pozyskali na zasadzie wypożyczenia zdolnego Szweda Kima Nilssona, który z powodzeniem testował nowy model legendarnej brytyjskiej konstrukcji Dona Goddena. Ostatnim udanym małżeństwem złożonym z brytyjskich pierwiastków był mariaż Petera Collinsa z silnikiem Weslake’a w 1976 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie.

 

Gary Drake, właściciel Godden Engineering, wskrzesił poczciwą firmę i przeprowadza testy. Kim Nilsson, Scott Nicholls, Adam Ellis i Chris Harris sprawdzają nową jednostkę napędową. A Nilssona testują w Gdańsku. Co prawda, gdyby Zdunek Wybrzeże Gdańsk wpadł w fazie play-off na Car Gwarant Start Gniezno, Kim Nilsson nie może wesprzeć gdańszczan, gdyż został wypożyczony z Gniezna, ale… Kim spisał się rewelacyjnie w Dzień Dziecka zdobywając 4 punkty + bonus w 2 wyścigach.

 

Ulewa storpedowała drugą część pojedynku z Orłem Łódź, ale 8 wyścigów udało się rozegrać. Kacper Gomólski odrodzony, Jacob Thorssell odzyskał formę, ale prawdziwym testem dla ekipy Mirka Berlińskiego będzie konfrontacja z PGG ROW Rybnik. Troy Batch ścigał się dla Wybrzeża za kadencji Mirosława Kowalika, Mirosław Berliński urodził się w Rybniku, Piotr Żyto zdobywał dla Wybrzeża medal młodzieżowych mistrzostw Polski w 1982 roku, a więc podtekstów będzie co niemiara.

 

11 maja rybniczanie pokonali u siebie gdańszczan 58 – 32, więc o punkt bonusowy będzie piekielnie trudno podopiecznym Mirosława Berlińskiego. 9 czerwca kamery Polsatu Sport obierają kurs na Gdańsk, bo ten szlagierowy mecz da odpowiedź na pytanie nurtujące kibiców: czy Zdunek Wybrzeże Gdańsk jest gotowe, aby ziścić marzenia o awansie do PGE Ekstraligi? Porażka na własnym torze bardzo skomplikowałaby położenie gdańszczan. Zwycięstwo przedłuży nadzieję o sławie. Któż to wie komu sprawniej uda się operacja puszczania klamki…

 

Więcej w Magazynie Żużlowym we wtorek o 20:00 w Polsacie Sport News i na Polsatsport.pl.