W styczniu ONICO poinformowało, że nie przedłuży kończącej się po sezonie umowy Francuza Stephane Antigi, choć drużyna zajmowała wówczas drugie miejsce w tabeli. Od razu w mediach zaczęły się pojawiać wiadomości, że latem zastąpi go Anastasi. Klub ani Włoch nie potwierdzali tego oficjalnie aż do czwartku.
 
– Niespodzianka – rzucił żartobliwie w stronę dziennikarzy szkoleniowiec, gdy pojawił się na konferencji prasowej. Później zapewniał, że przychodzi do nowej pracy bardzo zmotywowany i ma świadomość, że będzie częścią dużego projektu, którego budowę rozpoczęto wcześniej.
 
– Chciałbym to kontynuować. Celem jest pozostanie na topie w PlusLidze. Nie będzie to łatwe, bo czekają nas także występy w Lidze Mistrzów, a jesienią jeszcze mecz o Superpuchar Polski. Dodatkowo mamy w składzie kilku reprezentantów Polski i Francji, którzy będą brali udział tego lata w kwalifikacjach olimpijskich, a one są trudnym turniejem. Dodatkowo potem jeszcze będą mistrzostwa Europy i zaraz potem wyczerpujący Puchar Świata – wyliczał.
 
Zaznaczył, że jeszcze w trakcie minionego sezonu dostał wiele ofert z polskich i zagranicznych klubów. – ONICO wykazało się dużą motywacją – przyznał.
 
58-letni trener przez ostatnie pięć lat prowadził Trefla Gdańsk, z którym wywalczył cztery lata temu srebrny medal mistrzostw Polski, a rok temu brąz. Dwa razy jego podopieczni zdobyli Puchar Polski, a cztery lata temu także Superpuchar Polski.
 
– Pięć lat spędzone w Gdańsku były bardzo piękne. Lubię pracować w Polsce, choć mój menedżer się na mnie denerwuje, że wciąż nie mówię po polsku. Pokochałem Gdańsk, Warszawę też lubię. Mieszkałem tu jako trener reprezentacji Polski. To międzynarodowe miasto jak Mediolan – ocenił.
 
Anastasi podziękował poprzedniemu sztabowi szkoleniowemu za jego pracę. – Stephane wykonał świetną robotę. Powinniśmy być dumni z tego wyniku. W play-offach zabrakło trochę szczęścia, bo ze składu wypadło dwóch kluczowych zawodników – przypomniał.