Koszykówka

EBL: Znowu remis w wielkim finale! Cel...

Polski Cukier wtorkowe starcie rozpoczął od serii 10:0, ale Anwil krok po kroku zaczął odrabiać straty. Już w drugiej kwarcie wyszedł na prowadzenie, a w trzeciej wręcz dominował. Włocławianie wygrali ostatecznie 96:86 i dzięki temu w finale Energa Basket Ligi (do czterech zwycięstw) prowadzą już 2-1.

 

- Mój zespół zagrał przez 30 minut z takim zaangażowaniem, które się rzadko spotyka. Czapki z głów dla nich, zagrali jak wojownicy. Cieszę się, że ten brak koncentracji w czwartej kwarcie nie skutkował większym powrotem torunian. Jest 2-1, ale nie popadamy w hurraoptymizm. Wiemy na co nas stać, idziemy dalej, walczyć jak do tej pory - podkreślał trener Igor Milicić.

 

Po 18 punktów dla Anwilu rzucili Chase Simon, Ivan Almeida i Szymon Szewczyk. Mistrzowie grali ofensywnie, a torunianie w pewnym momencie nie potrafili dotrzymać im kroku. W końcówce co prawda zdecydowanie się zbliżyli, ale to rywale kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Ważnym elementem były straty - Polski Cukier miał ich na koncie aż o siedem więcej.

 

- Anwil wygrał zasłużenie, był drużyną lepszą. Mimo tego przez pierwsze półtorej kwarty graliśmy konsekwentnie to, co chcieliśmy. Jestem pełen optymizmu przed kolejnym meczem, jeśli będziemy realizować nasz plan. W późniejszej fazie meczu właśnie z tym planem było różnie, a rywal to wykorzystał. To jest finał, walczymy do końca, na pewno się nie poddajemy - mówił po meczu Bartosz Diduszko.

 

Kibice zespołu z Torunia mogą nie być usatysfakcjonowani formą strzelecką Roba Lowery’ego. Amerykanin w meczach finałowych nie trafił jeszcze żadnej trójki (na 14 prób), a to znacznie zmniejsza możliwości w ataku całego zespołu. Jak się okazuje, jest na to wytłumaczenie.

 

- Ma problem ze swoją ręką. Praktycznie nie trenuje, ale ciągle jest z drużyną, stara się pomóc. Jeśli nie możesz zrobić tego, co normalnie potrafisz, to może być też problem mentalny. Gdy tylko jego ręka będzie w pełni sprawna, to z pewnością to przezwycięży. Nie sądzę jednak, żeby było z nią lepiej przed końcem finałów. Jest większa szansa, że będzie z nią gorzej - tłumaczył trener Dejan Mihevc.

 

SKRÓT MECZU NUMER 1: Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek 96:89

 

SKRÓT MECZU NUMER 2: Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek 78:89

 

SKRÓT MECZU NUMER 3: Anwil Włocławek - Polski Cukier Toruń 96:86

 

Czy Polski Cukier znajdzie sposób na zaskoczenie włocławian? Jak w drugim meczu przed własną publicznością pokaże się Anwil? Początek spotkania nr 4 w czwartek o godz. 17:30. Transmisja w Polsacie Sport Extra od 17:00.

 

WYNIKI I TERMINARZ EBL