Obecność obu zawodniczek młodego pokolenia w finale jest niespodzianką, a w przypadku Vondrousovej można nawet mówić o sensacji. Obie jednak wcześniejszymi tegorocznymi występami sygnalizowały już dobrą formę.
 
Barty dotychczas w Wielkim Szlemie pochwalić się mogła ćwierćfinałem, do którego dotarła w styczniowym Australian Open. 23-letnia Australijka krótko wcześniej zwyciężyła w turnieju WTA w Sydney, a w marcu w Miami. Na kortach ziemnych triumfowała w maju w Rzymie, ale w... deblu.
 
Urodzona w Ipswich zawodniczka to ciekawa postać w tenisowym świecie. Po występie w US Open 2014 zrobiła sobie niemal dwuletnią przerwę od tenisa, by... grać w tym czasie półprofesjonalnie w krykieta.
 
Najlepszym wynikiem młodszej o trzy lata Czeszki w Wielkim Szlemie była dotychczas 1/8 finału ubiegłorocznego US Open. Poza tym jednym startem nie była w stanie przejść drugiej rundy w zawodach tej rangi. W marcu dotarła do ćwierćfinału w Indian Wells i Miami, a później na "mączce" wystąpiła w finale w Budapeszcie i Stambule.
 
Zawodniczka, która 28 czerwca skończy 20 lat, w drodze do decydującego meczu w Paryżu nie straciła seta. Jest 38. rakietą świata, ale w poniedziałek na pewno awansuje do Top20. Zwycięstwo dałoby jej 11. pozycję. Barty z kolei na pewno będzie w czołowej "trójce" zestawienia WTA, a w przypadku triumfu zostanie wiceliderką.
 
Obie tenisistki zmierzą się po raz trzeci; dotychczas górą była Barty.
 
Decydujący mecz z ich udziałem rozpocznie się o godz. 15. Wcześniej dokończony zostanie półfinał lidera rankingu ATP Serba Novaka Djokovica z rozstawionym z "czwórką" Dominikiem Thiemem. Spotkanie przerwano z powodu deszczu przy stanie 6:2, 3:6, 3:1 dla Austriaka. Później zaś odbędzie się finał męskiego debla z udziałem reprezentantów gospodarzy Jeremy'ego Chardy'ego i Fabrice'a Martina oraz Niemców Kevina Krawietza i Andreasa Miesa.