Kowalski: Żądanie głowy selekcjonera przedwczesne, ale kadry nie da się oglądać

Piłka nożna

Żaden z wcześniejszych trenerów reprezentacji w ostatnich latach nie miał tak dobrego bilansu pierwszych trzech meczów eliminacji. I żaden nie był na tym etapie swojej pracy aż tak podważany jak Jerzy Brzęczek. Gdyby przeprowadzić jakieś referendum wśród kibiców na temat zwolnienia obecnego selekcjonera, to podejrzewam, że większość byłaby za. Co jest oczywiście niesamowitym absurdem.

A wynika to z oczywistego faktu. Drużyny firmowanej obecnie przez Brzęczka nie da się oglądać. Spirala niechęci i frustracji nakręca się. Kapitan Robert Lewandowski przyznał po meczu w rozmowie z Romanem Kołtoniem, że zawodnicy zmęczyli kibiców i samych siebie również. To się nie klei, jest toporne, nie tworzymy sytuacji, nie oddajemy strzałów na bramkę, nie potrafimy dominować nawet mając przewagę jednego zawodnika.

 

A najgorsze, że nie widać postępu. Wręcz przeciwnie, jest coraz gorzej. Po szczęśliwym zwycięstwie w Wiedniu, szamotaliśmy się z Łotwą w Warszawie, a to co prezentowaliśmy w Skopje graniczyło z torturowaniem widzów. Tak to mniej więcej wygląda jak za schyłkowych czasów Adama Nawałki, z tym ostatnim mundialowym zwycięstwem nad Japonią włącznie. A przecież minął już rok. Po to była zmiana, aby tę grupę pobudzić, dać jej jakiś nowy impuls, odświeżyć. Nie ma tego.

 

Dobrze, że przynajmniej jest w tej grupie tego świadomość i jednak rzadko można usłyszeć teorię alibi o tym, że liczą się przede wszystkim punkty czy przypominanie faktu, że nie straciliśmy jeszcze ani jednego gola. Otóż poza punktami kibice chcieliby mieć choć odrobinę przyjemności z oglądania drużyny narodowej. To jest jednak rozrywka. Mamy prawo tego wymagać. Tym bardziej, że mamy od kogo. Gdyby w podobnym stylu wydzierała punkty rywalom Malta czy Wyspy Owcze nikt nie miałby pretensji. Ale nasz trener dysponuje prawdziwymi piłkarzami, którzy grają w swoich dobrych albo bardzo dobrych europejskich klubach. Zawodników zaprawionych w bojach eliminacyjnych i turniejowych, którzy są w najlepszym wieku, aby osiągać sukcesy, którzy teoretycznie bardzo dobrze powinni ze sobą współpracować, bo w większości grają ze sobą od lat.

 

Biorąc pod uwagę jakich zawodników ma do dyspozycji selekcjoner i jak bardzo nie odnajduje to odzwierciedlenia na boisku, należy uznać krytykę Brzęczka za uzasadnioną. Nie ma co się jednak na nią obrażać, tylko jak mówi Henryk Kasperczak, reagować pozytywnie.

 

Skorygować swoje błędy. Poprawić organizację gry. Może jednak wstawić Macieja Rybusa na lewą stronę obrony, przesunąć Bartosza Bereszyńskiego na jego nominalną prawą. Dać wsparcie Robertowi Lewandowskiemu i zagrać dwójką napastników.

 

No i przede wszystkim poszukać innych rozwiązań w środku pola. Bo to jest nasza pięta achillesowa. Mateusz Klich i Grzegorz Krychowiak to niestety są w tym momencie zawodnicy przereklamowani. Odpowiednio w Leeds United i Lokomotiwie Moskwa spełniają swoje role, ale w reprezentacji zawodzą. Niby dobrzy w odbiorze, ale to mało. Ich kreatywność jest znikoma. Tutaj Brzęczek musi szukać. Jest Karol Linetty, Jacek Góralski, Piotr Zieliński może zagrać niżej, dlaczego żadnej szansy nie dostaje świetny w Dinamie Zagrzeb Damian Kądzior (11 asyst), może w jesiennych meczach spróbować kogoś z młodzieżówki U-21?

 

Jakimś zbiegiem okoliczności, w wyniku szczęścia, słabości rywali i przyzwoitej grze w obronie na razie w sensie formalnym (punktowym) nic się nie stało. Nawet jeśli w poniedziałek tylko zremisujemy u siebie z Izraelem to będziemy mieli 10 punktów i niech się inni martwią. Tyle, że tutaj wreszcie musi coś drgnąć. Mam wrażenie, być może złudne, że po kilku rozsądnych ruchach ta ekipa znów może zacząć grać przyzwoicie.

 

WYNIKI I TABELE EL. EURO 2020

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze