- Od ponad 20 lat pracuję przy kadrze i nie pamiętam, by piłkarze byli tak krytyczni wobec siebie po zwycięskim meczu – mówi gospodarz „Prawdy futbolu” Roman Kołtoń, który w piątkowy wieczór, jeszcze na murawie stadionu w Skopje, poprosił o podsumowanie meczu z Macedonią Północną (1:0) komentatora Polsatu Sport Mateusza Borka.

 

- To dobrze świadczy o inteligencji tych zawodników. Bo naprawdę nie ma co koloryzować, zakłamywać rzeczywistości. Oczywiście cenny jest wynik, cenne jest to, że zagraliśmy po raz trzeci na „zero z tyłu”. Warto przypomnieć, że kluczem do awansu do Euro 2016 kadry Nawałki też była gra na „zero z tyłu” – komentuje Borek, ale zaraz po tym dodaje.

 

- To jednak nie znaczy, że nasi rywale nie mieli sytuacji, że nie mogli nam strzelić bramki i przede wszystkim nie znaczy, że graliśmy dobrze. Przeanalizowałem statystykę. Oddaliśmy jeden celny strzał na bramkę. Ten, po którym padł gol Krzysztofa Piątka. Strzały celne 3:1 dla Macedonii, w pozostałych strzałach 13:6 dla naszych rywali. Teraz już nikt mnie nie przekona, żeby Polska nie grała dwoma napastnikami – postuluje Borek.

 

- Nie rozmawiajmy o tym, że mamy środek pola. Jaki środek? Przyjechał 19-letni Elmas z Fenerbahce i się bawi z naszymi piłkarzami. Drugi obok niego Bardhi z Levante – podkreślam z Levante, nie z Sevilli, czy Valencii, a normalnego klubu ligi hiszpańskiej i co? Widać było jego swobodę, wpływ na grę, odwagę. 36-letni dziś Pandew dwa razy w ciągu pięciu minut kupił przy linii Bednarka, jak chciał. Ja doceniam jaki postęp zrobił Janek, jak się rozwija, ale ten Pandew pokazał mu, co znaczy piłka na najwyższym poziomie, jaka jest przepaść. Bo Pandew 10 lat temu, to by to samo zrobił z nami nie dwa, a 22 razy – ocenia dziennikarz.

 

- Mam po tym meczu mieszane uczucia. Nie za bardzo wiem co powiedzieć, jak ocenić naszych piłkarzy. W przypadku wielu z nich bramka zdobyta na początku drugiej połowy, odmieniła ich dyspozycję, dała im więcej wiary. Ale na 20 minut. Zagraliśmy na miarę różnicy potencjału drużyny, piłkarzy i klubów, w jakich grają. Potem znów, nie wiadomo dlaczego, oddaliśmy piłkę rywalom, pozwoliliśmy im się nakręcić. A to co wydarzyło się po czerwonej kartce to jest kryminał – grzmi Borek.

 

- Jest 86 minuta meczu, prowadzimy, gramy z Macedonią z przewagą jednego piłkarza, nie musimy się spieszyć. I my nie potrafimy ruszyć bez piłki, zagrać po ziemi, zrobić przerzutu z jednej na drugą stronę. Doprowadzamy za to do sytuacji, w której rywale mają 100-procentową sytuację, w której gdyby nie Łukasz Fabiański, stracilibyśmy bramkę. Kryminał – podsumowuje Borek.  

 

Cały odcinek "Prawdy futbolu" z ocenami dla piłkarzy znajdziecie TUTAJ

 

WYNIKI I TABELE EL. EURO 2020