Żołądkowe rewolucje i nieprzespana noc... Kłopoty polskich siatkarzy na turnieju w Chinach

Siatkówka

Polscy siatkarze na turnieju w chińskim Ningbo walczą nie tylko z rywalami, ale też z przeciwnościami losu. Plany trenera Vitala Heynena pokrzyżowała kontuzja środkowego Michała Szalachy oraz problemy żołądkowe kilku zawodników.

Pech zaczął prześladować biało-czerwonych już w pierwszym meczu turnieju przeciwko Francji (1:3). Michał Szalacha złamał palec prawej ręki i ta kontuzja wykluczyła go nie tylko ze starcia z Bułgarami, ale też z całej tegorocznej edycji Ligi Narodów. Po powrocie z Azji, już w najbliższy wtorek, zawodnik ma przejść w Łodzi zabieg. Przerwa w grze ma potrwać od czterech do sześciu tygodni.

 

Przed spotkaniem z Bułgarią kilku siatkarzy cierpiało na poważne problemy żołądkowe. Z gry wykluczony był przez to przyjmujący Piotr Łukasik, który pozostał w hotelu. Kilku innych zawodników, pojawiło się w składzie mimo osłabienia. W najlepszej dyspozycji nie byli np. obaj libero. 

 

Spodziewaliśmy się, że to nie będzie łatwe spotkanie. Tym bardziej, po tym co nas spotkało. Całą noc praktycznie nie spaliśmy, z dużymi rewolucjami i gorączką... Cieszymy się, że również w takich warunkach potrafiliśmy pokazać swoją wyższość nad drużyną, która zawsze jest niebezpieczna. Szczególnie, że warunki puste miejsca i cisza na hali bardziej odpowiadają im, niż nam – powiedział po meczu Paweł Zatorski.

 

Mimo przeciwności, biało-czerwoni zdołali pokonać reprezentację Bułgarii 3:1. 

 

Spodziewałem się, że ten mecz będzie trudny, bo nasze zdrowie nie było w najlepszym stanie... Przypuszczałem, że to będzie długie spotkanie i będziemy w nim walczyć sami ze sobą. Jak widać – podołaliśmy... Noc była nieprzespana i niestety to było trochę odczuwalne – przyznał Bartosz Bednorz.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa Tomasza Swędrowskiego z Pawłem Zatorskim.

RM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze