Maciej Turski: W zawodowym MMA nie miałeś jeszcze okazji występować przed własną publicznością. Jakie to uczucie?

 

Albert Odzimkowski: Dokładnie. Nie miałem okazji ani w amatorskim, ani w zawodowym, ani w żadnej innej formule walki. Pierwszy raz przyjdzie na to okazja właśnie 14 czerwca.

 

Długa przerwa i wielka niewiadoma. Z sali treningowej dostajemy informacje, że wszystko jest w porządku i powracasz na odpowiednie tory, ale pozostaje pewna niepewność. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

 

Nie czuję presji związanej z tą walką i taką przerwą. Przez te dwa lata cały czas przecież byłem bardzo blisko tego sportu, nie leżałem i nie odpoczywałem. Życie sportowca nie polega tylko na ciągłej pracy na sali, ale również na pracy nad tym, aby móc się skupić tylko na swoim zawodzie. Zbudowałem zaplecze, które na wiele więcej mi pozwala. Rynek MMA na przestrzeni dwóch lat mocno się zmienił i mocno cieszę się z tego powrotu.

 

Sporo zmian w MMA, ale też wiele zmian u Ciebie. Były problemy zdrowotne, sporo urazów, następnie operacji. Udało się naprawić zdrowie. Pojawił się także nowy menadżer Artur Ostaszewski i grupa Shocker MMA Solutions. Wydaje się, że ta współpraca przyniosła wymierne korzyści.

 

Sporo się zmieniło... Menadżer Artur mega pomógł mi w trudnych momentach. Od strony organizacyjnej nie musiałem się niczym martwić, a mogłem skupić się tylko na rehabilitacji i na powrocie do zdrowia. Wiele firm z regionu przyczyniło się również do tego procesu. Po drodze pojawiła się przecież także dodatkowa operacja kręgosłupa, a mimo wszystko nie mogłem na nic narzekać. Oni postawili mnie na nogi, pozostaje więc położyć tę wisienkę na torcie i wyjść do oktagonu.

 

Były długie przygotowania, także w klubie Berkut WCA Fight Team. Na co zwracaliście uwagę przede wszystkim przed walką z Krzysztofem Kułakiem?

 

Oczywiście nie zdradzę taktyki na pojedynek. Treningi łączyłem pomiędzy Szydłowcem, Radomiem, a końcówkę przygotowań spędziłem w Warszawie w Berkut WCA Fight Team pod okiem Roberta Jocza. Na ostatniej prostej skupiliśmy przede wszystkim na taktyce i dopieraliśmy rywali podobnych do Krzysztofa Kułaka. Zobaczymy, jak potoczy się pojedynek i na ile uda się zrealizować założenia.

 

Czego spodziewasz się po Krzysztofie Kułaku? Doświadczenie ogromne, ostatnio niezła seria, ale zatrzymana przez porażkę w Stanach Zjednoczonych. Jaki to będzie zawodnik - u schyłku zawodowej kariery czy może jeszcze ciągle niebezpieczny?

 

Wydaje mi się, że Krzysiek złapał oddech po przerwie. Z sześciu walk wygrał przecież pięć razy przed czasem. Sporo się zmieniło w jego otoczeniu, zszedł kategorię niżej i to mu pomogło. Nastawiam się na najmocniejszego Krzysztofa Kułaka. Dyspozycja dnia pokaże, jak to wszystko się ułoży.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa z Albertem Odzimkowskim przed galą Armia Fight Night 6.