Do rywalizacji zgłoszone są 62 zespoły, o dwa więcej niż w poprzednim sezonie, gdy w klasyfikacji generalnej triumfowała ekipa Toyoty. W tym roku w Le Mans pojadą w klasie LMP1 dwa bolidy japońskiego teamu TS050, które poprowadzą zawodnicy dobrze znani z Formuły 1.

 

W pierwszej ekipie kierowcami będą Argentyńczyk Jose María Lopez, Brytyjczyk Mike Conway i Kabayashi. W drugiej Toyocie pojadą Alonso, Buemi i Japończyk Kazuki Nakajima.

 

W tym roku Toyota będzie zapewne miała mniej problemów z obroną tytułu, gdyż po ubiegłym sezonie najmocniejszą klasę opuściły teamy Audi i Porsche. Teraz japoński zespół praktycznie nie ma konkurencji, gdyż inne ekipy - Rebellion czy SMP - dysponują samochodami o znacznie gorszych osiągach.

 

Tegoroczny wyścig będzie ostatnim, w którym o czołowe lokaty będą walczyły prototypowe bolidy klasy LMP1 konstruowane praktycznie tylko na ten wyścig. Za rok będą one zastąpione przez supersamochody innych znanych marek, które mają być bardziej podobne do tych, które czasami spotyka się na drogach w pobliżu znanych kurortów. Zainteresowanie opracowaniem takich samochodów wyścigowych deklaruje kilka marek, m.in. Aston Martin, Koenigsegg czy Lotus.

 

W klasie LMP2 konkurencja jest większa. O zwycięstwo walczyć będą zapewne trzy zespoły - wszystkie będą miały samochody wyposażone w silnik V8 Gibsona. W ostatnich latach ta jednostka napędowa sprawdzała się najlepiej. Faworytami są ekipy Oreca, Ligier i Dallara.

 

W jednej z ekip Ligiera pojedzie znany z F1 Brytyjczyk Paul di Resta. Jedynym polskim akcentem w tegorocznej edycji Le Mans będzie start w innej ekipie tego zespołu (zielono-żółty Ligier z numerem 34) Kuby Śmiechowskiego.

 

W poprzedniej edycji Le Mans triumfowała ekipa Toyoty (TS050 Hybrid) jadąca w składzie: Alonso, Buemi i Nakajima.

 

Wyścig tradycyjnie rozpocznie się w sobotę o godz. 15.