Z klubem, który ma siedzibę w Weissenfels w kraju związkowym Saksonia-Anhalt, polski szkoleniowiec podpisał w środę roczny kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

 

Polscy koszykarze zakwalifikowali się po raz drugi w historii i pierwszy od 52 lat do mistrzostw świata, które w dniach 31 sierpnia - 15 września odbędą się w Chinach, a Kamiński był asystentem trenera reprezentacji Amerykanina Mike'a Taylora od 2014 r. Wcześniej w tej roli pomagał w kadrze Andrzejowi Kowalczykowi (2003-2004).

 

 - To nie była dla mnie jedyna opcja zagraniczna, ale najlepsza. Kiedy się pojawiła i wiadomo było, że trudno mi będzie pogodzić ewentualną pracę z przygotowaniami kadry do mistrzostw świata od razu poinformowałem od tym trenera Mike'a Taylora i prezesa związku Radosława Piesiewicza. Dostałem od nich zgodę na prowadzenie rozmów, zielone światło, więc mam nadzieję, że nie będzie problemu, by to sformalizować. Właśnie wróciłem z Niemiec. Zmienia się także moja sytuacja rodzinna, bo na dniach spodziewam się narodzin córeczki. Oczywiście że szkoda mi reprezentacji, ale nie można trzymać wszystkich srok za ogon. Kadra to sześć tygodni pracy w lecie, tuż przed sezonem ligowym - powiedział Kamiński.

 

Pochodzący ze Stalowej Woli 45-letni szkoleniowiec nie kryje, że po 17 latach pracy w Polsce chciał wyjechać za granicę. Karierę trenerską rozpoczynał w Pruszkowie, a w 2002 roku został pierwszym szkoleniowcem Polonii Warszawa i pracował w stołecznym klubie przez dekadę (z przerwą na jeden sezon w Turowie Zgorzelec). Zdobył z "Czarnymi Koszulami" dwa brązowe medale mistrzostw Polski (2004, 2005).

 

Później trafił do Polpharmy Starogard Gd., a w 2012 roku objął Rosę Radom (HydroTruck Radom). Jako jej szkoleniowiec w 2014 i 2015 roku otrzymał nagrodę dla najlepszego trenera ekstraklasy. W 2015 r. zdobył Puchar i Superpuchar Polski, a w kolejnym sezonie wicemistrzostwo kraju. Ostatnio prowadził Arged BM Slam Stal Ostrów Wlkp., zdobywając z zespołem Puchar Polski, ale w ćwierćfinale play off uległ Anwilowi Włocławek 0-3.

 

 - Mistrzostwa świata to jedyna szansa w życiu, ale może praca w Niemczech także była jedyną opcją dla mnie. Bardzo chciałem wyjechać, sprawdzić się za granicą, gdzie do tej pory pracowało niewielu polskich trenerów (Jerzy Chudeusz na Słowacji, Mariusz Karol w Anglii) i trudno te rozgrywki porównywać z Bundesligą. Podjąłem ryzyko. To dla mnie wyzwanie, ale i wielka odpowiedzialność, bo jak mi się uda, to polscy trenerzy będą inaczej postrzegani przez zagraniczne kluby. To nie kwestia finansów, choć wszyscy wiedzą, jaka jest solidność niemieckich klubów. Dostałem dłuższą perspektywę, bo na razie celem jest utrzymanie, ale w przyszłości walka o coś więcej - dodał.

 

W lidze niemieckiej Kamiński otrzyma szansę konfrontacji z Mike'em Taylorem, który właśnie wywalczył awans do ekstraklasy z ekipą Hamburg Towers.  Taylor był proszony przez klub z Saksonii-Anhalt o zaopiniowanie kandydatury trenera z Polski.

 

Być może obydwaj szkoleniowcy nie będą jedynymi polskimi akcentami w Bundeslidze.

 

 - Klub zgodził się, bym do sztabu szkoleniowego sprowadził jedną osobą. Prowadzę rozmowy i niewykluczone, że będzie to ktoś z Polski. To się rozstrzygnie w najbliższych dniach - dodał Kamiński.

 

Trenerem MBC (Mitteldeutscher Basketball Club) był ostatnio Chorwat Silvano Poropat, który nie przyjął oferty przedłużenia kontraktu. Pod jego wodzą zespół z Weissenfels zajął w niedawno zakończonym sezonie 15. miejsce w stawce 18 zespołów.