Bryl: Lepiej przegrać tu niż na mistrzostwach świata

Siatkówka
Bryl: Lepiej przegrać tu niż na mistrzostwach świata
fot. PAP

Występ Michała Bryla i Grzegorza Fijałka w turnieju World Tour w Warszawie skończył się niespodziewanie już w 1/8 finału, ale pierwszy z siatkarzy plażowych przypomniał, że docelowa impreza dopiero przed nimi. - Lepiej przegrać tu niż na mistrzostwach świata - zaznaczył.

 - Lepiej przegrać tutaj niż na mundialu - to jedyny pozytyw tej sytuacji. Trzeba to spotkanie przeanalizować. Musimy się zastanowić co zrobić, żeby następnym razem takie mecze wygrywać - zaznaczył Bryl po porażce z Łotyszami Martinsem Plavinsem i Edgarsem Tocsem 0:2.

 

Jak dodał, miał w tym spotkaniu kłopoty ze stopą. Nie mógł się zaś pogodzić z decyzją sędziów przy akcji z początku drugiego seta. Sędzia uznał wówczas, że atak Polaków bez bloku wyszedł na aut.

 

 - Ta jedna piłka była ewidentnie po bloku. Rywal dostał nią typowo po łokciu. Nie rozumiem, dlaczego ani jeden ani drugi arbiter tego nie widzieli. Zawodnik wcale nie musi się przyznawać w takiej sytuacji. Może ktoś być honorowy, ale jak są ważne piłki, to nie sądzę żeby ktoś się przyznał. Tu się gra o pieniądze, punkty i medale - argumentował 24-letni blokujący.

 

Fijałek samokrytycznie odniósł się do tej sytuacji. - Każdy się może pomylić. To był początek seta, niepotrzebnie straciliśmy głowę. Rywale odskoczyli na dwa-trzy punkty po tej nerwowej akcji i nie udało nam się ich dogonić. Nie zagraliśmy nawet połowy tego co potrafimy - podsumował.

 

Przypomniał, że w przeszłości regularnie wygrywali z Plavinsem i Tocsem. "Teraz zmienili taktykę. Nie zaskoczyli nas co prawda, bo się spodziewaliśmy, że muszą coś zmienić. Zagrali dużo lepiej. Przykro nam, że dotarliśmy do 1/8 finału, a nie wyżej. Teraz czas na odpoczynek i potem ruszamy na Hamburg" - zaznaczył, nawiązując do lokalizacji rozpoczynającego się 28 czerwca mundialu.

 

W stolicy on i Bryl zaliczyli najsłabszy wynik w tym sezonie. W czterech wcześniejszych turniejach tylko raz odpadli w ćwierćfinale, a w pozostałych występach byli w "czwórce", z czego ostatnio dwukrotnie stanęli na podium.

 

 - Te ostatnie sukcesy nas trochę nas rozpieściły i wszyscy liczyli na kolejny świetny występ tej pary. Ale to nie był zły wynik. Zwłaszcza że ta impreza nie była przeze mnie traktowana jako docelowa. Zmieniliśmy cykl treningowy, obciążenia na siłowni były bardzo duże. Skutki widać było po Michale na boisku. Mam nadzieję, że przyniesie to wymierne efekty na MŚ - powiedział trener męskiej kadry Polski Grzegorz Klimek.

 

Na tym samym etapie odpadli Mariusz Prudel i Piotr Kantor, którzy przegrali z Włochami Paolo Nicolaiem i Daniele Lupo 1:2. Drugi z Polaków wygrał rok temu stołeczną imprezę razem ze swoim stałym partnerem Bartoszem Łosiakiem. Tego ostatniego teraz z występu wykluczyła kontuzja stopy. Zastąpił go Prudel, który obecnie występuje w turniejach WT już tylko sporadycznie, łącząc to z pracą w sztabie szkoleniowym polskiej kadry.

 

 - Myślę, że rola rezerwowego została wykorzystana w nienaganny sposób. Walczyliśmy. Dla nas na pewno nie było to łatwe. Często do końca nie wiedzieliśmy, co robić, bo nie mieliśmy wszystkiego poukładanego. Graliśmy fajnie, nasza gra mogła się podobać - zaznaczył Prudel.

 

W spotkaniu z Włochami, wicemistrzami olimpijskimi z Rio de Janeiro i trzykrotnymi mistrzami Europy, też doszło do kontrowersji. W ostatniej akcji po niedokładnym przyjęciu Polaków Kantor przebił piłkę z powrotem na ich stronę spoza boiska za antenką. Sędzia był innego zdania i przyznał punkt rywalom mimo protestów biało-czerwonych.

 

 - Podobna sytuacja zdarzyła mi się już w przeszłości, np. podczas igrzysk. Niestety, nic nie można w takiej sytuacji zrobić - zaznaczył Prudel.

 

 - O zwycięstwie Włochów zdecydowały niuanse. Gdyby nie błąd sędziego, to mecz potrwałby dłużej, może nawet odwróciłby się na naszą korzyść, bo był bardzo zacięty - ocenił Klimek.

 

Mimo tej porażki szkoleniowiec jest bardzo zadowolony z występu tego duetu.

 

 - Cel był taki, by Piotrek zagrał, aby nie trenował przez tylko trzy tygodnie przed MŚ. Zagrał trzy mecze z drużynami z czołowej "10" rankingu. Zanotował dwie wygrane po 2:0, a trzecie spotkanie przegrali po tie-breaku 14:16. I to w parze z Mariuszem, z którym trenował wcześniej zaledwie dwa dni, więc ja jestem zachwycony - podsumował.

 

Kantor też nie czuł zawodu. - Pierwotnie z uwagi na kontuzję Bartka w ogóle miałem nie wystąpić. Postanowiliśmy "odkurzyć" Mariusza i jestem mu bardzo wdzięczny, że umożliwił mi start tutaj - zaznaczył.

 

Prudel, choć kariery całkiem jeszcze nie kończy, to dostał od władz Polskiego Związku Piłki Siatkowej statuetkę za dotychczasowe osiągnięcia. 33-letni zawodnik przez wiele lat w parze z Fijałkiem był najlepszą krajową parą. Razem wygrali jeden turniej WT oraz dwukrotnie wywalczyli brązowy medal mistrzostw Europy (2013, 2016).

 

WYNIKI I DRABINKA WORLD TOUR

mż, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze