Fanatyczni kibice włocławian zdominowali już w piątkowy wieczór Arenę Toruń. Było ich na trybunach ok. 2000 tysięcy, ale ich wsparcie było ogłuszające, nieustające i onieśmielające gospodarzy. Wielu miłośników basketu nie mogło jednak wejść do hali w mieście rywala, więc czekało na swoich idoli przed Halą Mistrzów. Tam śpiewom, radości, odpalaniem rac i robieniu zdjęć z zawodnikami i pucharem było końca. Włocławek nie spał, a i w sobotę wiele samochodów w mieście było przyozdobionych znanymi wszystkim barwami ulubionej koszykarskiej drużyny. Bo w wszyscy wiedzą, że Włocławek to głównie zakłady Anwil i sponsorowana przez nie drużyna koszykarska - dodająca kolorytu lokalnej rzeczywistości.

 

- Nasi kibice są najlepsi w Europie. To na sto procent ewenement na Starym Kontynencie. Dedykuję to drugie mistrzostwo rok po roku fanom i miastu - powiedział PAP Zyskowski, jeden z ulubieńców miejscowej publiczności.

 

Zawodnik waleczny, oddany, często zadaniowy, ale niezwykle ważny w talii trenera Igora Milicica. Gdy tylko trafia do kosza, to w Hali Mistrzów, a w piątek pokazał także, że i w arenie rywala, niesie się głośne "Jarosław, Jarosław".

 

- To niezwykle sympatyczny gość. Zawsze zostanie po meczu, pogada. Jest uśmiechnięty i zadowolony z życia - mówiła po piątkowym meczu Iwona, która jeździ za swoim ukochanym klubem po całej Polsce od kilku lat. Ivan Almeida - MVP finałów - Walerij Lichodiej i Kamil Łączyński - to jej ulubieni zawodnicy.

 

- Gdy przegrywaliśmy po piątym meczu w tej serii 2-3 powiedziałem, że chcemy jeszcze wrócić do Torunia. Oczywiście, że ciągle wierzyłem w złoto. Gdyby tak nie było, to nie grałbym zawodowo w koszykówkę. Przecież biliśmy się o mistrzostwo. Z Arką też przegrywaliśmy w półfinale 0-2, a wygraliśmy 3-2 - ocenił Zyskowski

 

Anwil sięgnął po tytuł po raz trzeci w historii. We wszystkich złotych medalach swój udział miał obecny trener, który w 2003 roku był zawodnikiem. Milicic przyznał, że ma świadomość pisania przez tę drużynę historii na lata. - Jestem dumny z tego, że jestem tego częścią - wspomniał.

 

Zyskowski dodał, że w jego ocenie siłą włocławskiej drużyny jest charakter, ambicja, motywacja.

 

- Do tego dochodzi świetny sztab szkoleniowy, który nas mobilizował i analizował każdego przeciwka. Za każdym razem byliśmy świetnie przygotowani. Igor ma niesamowitą wiedzę i potrafi ustawić zespół na każdą możliwość - powiedział Zyskowski.

 

Sam nie przesądził jeszcze, czy zostanie w Anwilu na kolejny sezon.

 

- Zobaczymy, co będzie dalej. Skończył mi się dwuletni kontrakt. Nowa umowa przede mną. Mam nadzieję, że nadal w koszulce Anwilu - podkreślił gracz pozostający w kręgu zainteresowań sztabu reprezentacji Polski.

 

Zyskowski przyznał jednak, że nie było kontaktu ze strony szkoleniowca Mike'a Taylora w ostatnim czasie, więc raczej nie jest przewidziany do wyjazdu na mistrzostwa świata w Chinach.