Nie podano żadnych nazwisk, ujawniono tylko, że wśród podejrzanych jest m.in. 19 lekkoatletów, dwójka z nich to zawodnicy niepełnosprawni, pięciu kolarzy, bokser i gimnastyczka.

 

Wszyscy z nich pochodzą z akademii sportowej w Czuwaszji w środkowej Rosji, regionie, gdzie trenuje wielu światowej klasy rosyjskich lekkoatletów.

 

Po skandalach dopingowych, jakie miały miejsce w Rosji w ostatnich latach, RUSADA była zawieszona od 2015 roku przez Światową Agencję Antydopingową (WADA). Udowodniono, że w Rosji w latach 2011-2015 dochodziło do tuszowania oraz manipulowania wynikami testów antydopingowych. W proceder zamieszanych było około tysiąca sportowców, a także trenerzy, działacze i funkcjonariusze państwowi.

 

We wrześniu 2018 roku WADA zdecydowała się przywrócić pełnię praw członkowskich rosyjskiej agencji, ale postawiła wówczas kilka warunków. Jednym z nich było umożliwienie inspektorom WADA dostępu do wszelkich danych z moskiewskiego laboratorium do 31 grudnia 2018 roku.

 

Między 17 a 21 grudnia delegacja WADA została wprawdzie wpuszczona do placówki i - jak napisano wówczas w komunikacie - "poczyniono postępy", jednak ostatecznie wyjechała praktycznie z niczym, gdyż strona rosyjska zgłosiła zastrzeżenia dotyczące braku wymaganej miejscowym prawem certyfikacji sprzętu wykorzystywanego przez inspektorów.

 

W styczniu przedstawiciele WADA przyjechali do laboratorium po raz drugi i tym razem wszystko przebiegło bez problemów, ale jednak z kilkunastodniowym opóźnieniem.

 

Wiele krajowych agencji antydopingowych, w tym polska, skrytykowało WADA za odwieszenie RUSADA. Na forum międzynarodowym nadal podnoszony jest aspekt pełnej wiarygodności Rosjan.