BATE nie jest już może tak mocną ekipą, jak np. w 2012 roku, kiedy w grupie Champions League pokonywało m.in. Bayern Monachium. Nie dalej jak dwa sezony temu z eliminacji wyrzucało ich… Dundalk, potem Slavia Praga, ale i tak ekipa z Borysowa w grupie Ligi Mistrzów znalazła się pięciokrotnie, więc częściej niż wszystkie polskie kluby razem wzięte.

 

Liga Europy też nie jest im obca – czterokrotnie wystąpili w fazie grupowej, trzy razy z niej wychodząc. W lutym tego roku nastraszyli mocno Arsenal, w 1/16 finału wygrywając u siebie z późniejszym finalistą 1:0. W rewanżu na Emirates londyńczycy wygrali co prawda 3:0, ale ten pierwszy wynik odbił się szerokim echem.

 

BATE docenić trzeba też za fakt jesiennego awansu z grupy. Przegrali dwa razy z Chelsea, u siebie z PAOK-iem, dwukrotnie pokonali Videoton. Na ostatni mecz do Salonik jechali ze świadomością, że kwalifikację da im tylko zwycięstwo. I wygrali 3:1.

 

Wcześniej, bo w sierpniu, komentowałem ich mecz w rundzie play-off z PSV Eindhoven i mistrz Białorusi momentami pokazywał bardzo solidną i poukładaną piłkę, w stylu dawnej szkoły radzieckiej. Przegrał 2:3, po decydującym golu straconym w 89. minucie. A chwilę wcześniej wyrównującą bramkę dla BATE zdobył weteran Aleksander Hleb! Wtedy Białorusini się odkryli i nadziali na kontrę. W Holandii przegrali 0:3.

 

W składzie nie roi się od wielkich nazwisk. Niegdyś grali tu znany z Lecha Poznań Siergiej Kriwiec, (potem FC Metz) czy Jahor Filipienka (sprzedany do Malagi), albo Renan Bressan czy Marko Simić. Gwiazdy są tu niepotrzebne. W BATE nie odnalazł się Mateja Keżman. Poza tym pensje w tym klubie nie są najwyższe i BATE trudno rywalizować z zespołami rosyjskimi.

 

W drużynie jest 11 reprezentantów kraju, głównie Białorusi. W rywalizacji z PSV zwróciłem uwagę na prawego pomocnika Igora Stasewicza, wykonawcę stałych fragmentów gry, 33-letniego byłego piłkarza roku w tym kraju. Obrońcę Jegora Filipienkę, z przeszłością w Izraelu i Maladze, z bogatym doświadczeniem w kadrze. Rozgrywającego Stanisława Draguna, który w ostatnim spotkaniu z Szachtiorem Soligorsk strzelił dwa gole. Na boku pomocy grał Aleksiej Rios, którego ojciec jest Peruwiańczykiem. To wszystko piłkarze z olbrzymim stażem i po 30-tce.

 

Atutem BATE będzie też rytm ligowy, bo na Białorusi gra się systemem wiosna-jesień. Za nimi 11 kolejek i o dziwo dopiero… drugie miejsce w tabeli, o dwa punkty za Dynamem Brześć. Ale w związku z tym, że piłkarzom z Borysowa pomagają nie tylko ściany, wiele na to wskazuje, że po raz kolejny będą mistrzem. Tytuł zdobywają bez przerwy od 2006 roku. Piast sięgnął po niego po raz pierwszy…