Oprócz Smektały, w stawce będą jego klubowy kolega z Fogo Unii Leszno Dominik Kubera, Maksym Drabik (Betard Sparta Wrocław), Rafał Karczmarz (truly.work Stal Gorzów Wlkp.) i Wiktor Lampart (Speed Car Motor Lublin).

 

Oprócz tej piątki, w sobotę z "dziką kartą" wystartuje ponadto posiadający od blisko dwóch lat polskie obywatelstwo Wiktor Trofimow (Speed Ar Motor Lublin), a rezerwowymi będą Kamil Nowacki (Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wlkp.) i Mateusz Cierniak (Unia Tarnów).

 

W tym roku o kolejności zdecyduje łączny dorobek uzyskany w trzech turniejach - poza Lublinem, rozegrane one zostaną w niemieckim Guestrow (14 września) oraz czeskich Pardubicach (4 października). Tytułu bronić będzie Smektała, a wicemistrzem globu był przed rokiem Drabik. Z kolei dwa lata temu na dwóch czołowych pozycjach kolejność była odwrotna.

 

W historii tych zawodów to właśnie Polacy święcili największe sukcesy. Mają w dorobku 31 medali, w tym 13 złotych, 12 srebrnych i sześć brązowych. Za biało-czerwonymi w klasyfikacji medalowej plasują się Duńczycy (7-3-9), Australijczycy (6-4-5) i Brytyjczycy (5-7-9). Przed Drabikiem i Smektałą mistrzami świata juniorów byli m.in. Piotr Protasiewicz, Jarosław Hampel, Krzysztof Kasprzak, Maciej Janowski, Patryk Dudek, Piotr Pawlicki czy Bartosz Zmarzlik.

 

Jednym z najgroźniejszych rywali biało-czerwonych powinien być w tym roku Robert Lambert. Reprezentujący barwy lubelskiego beniaminka Ekstraligi Brytyjczyk w 2016 i 2018 roku był trzeci, a w tym roku uczestniczy też w cyklu Grand Prix.

 

"Pierwsza runda na własnym stadionie i przed swoją publicznością to dla mnie jednocześnie duża presja, ale i przywilej, bo będę jeździł na torze, który dobrze znam. Mam nadzieję, że złoto po raz kolejny trafi do Polaka, ale kto nim będzie, okaże się już na torze" - powiedział przed startem zawodnik Motoru Wiktor Lampart, który 21 maja skończył 18 lat.

 

Zawody odbędą się w sobotę o godz. 17.30.