Pojawienie się Piechniczka na widowni wzbudziło spore zaciekawienie wśród publiczności, ale też pewne zdziwienie, gdy okazało się, że znakomity w przeszłości trener mocno dopinguje kanadyjską ósemkę. W składzie tej osady startował jego wnuk - Jakub Buczek, który w stolicy Wielkopolski mógł się cieszyć z trzeciego miejsca.

 

Co ciekawe, rodzice obecnie 25-letniego wioślarza mają amerykańskie i polskie obywatelstwo, on z kolei ma polskie i kanadyjskie.

 

"Moja córka skończyła studia medyczne w Katowicach i po nich wyemigrowała za mężem do Stanów Zjednoczonych. Mój zięć jest skrzypkiem i jednocześnie nauczycielem muzyki. Z kolei wnuk urodził się w Kanadzie, gdyż akurat w tym czasie córka z mężem mieszkali w tym kraju. I Jakub automatycznie otrzymał obywatelstwo kanadyjskie" - wyjaśnił Piechniczek.

 

Buczek uczył się i studiował jednak w Stanach Zjednoczonych - na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Tam też zaczął trenować wioślarstwo i występował w drużynach akademickich.

 

"Jako obywatel Kanady zgłosił swój akces do ich reprezentacji. Oni stwierdzili: OK., zobaczymy, co jesteś wart+ i tak się zaczęło. Od ubiegłego roku startuje już jako profesjonalny zawodnik" - opowiadał były selekcjoner biało-czerwonych, uczestnik mundialu w 1982 i 1986 roku.

 

Jak dodał, nie było tematu ewentualnego startu wnuka w polskiej reprezentacji.

 

"Tam ma poukładane życie, mieszka i pracuje. Myślę, że rozsądnie wybrał. Po co miałby się przenosić i zmieniać środowiska, przewracać wszystko do góry nogami. Ja się natomiast cieszę, że bardzo dobrze mówi po polsku, choć nie chodził nigdy do żadnej polskiej szkoły" - podkreślił.

 

Zawody Pucharu Świata w Poznaniu były też okazją do zobaczenia się z wnukiem, bo jak zaznaczył, tych spotkań czasami mu brakuje.

 

"Tak mniej więcej co dwa lata lecimy do córki w odwiedziny, oni nas też co dwa odwiedzają. Natomiast pierwszy raz miałem okazję być w Poznaniu na zawodach wioślarskich i jestem też miło zaskoczony tym obiektem. Z tego co widziałem, to w ósemkach Niemcy są poza zasięgiem, ale Kanadyjczycy drugą lokatę przegrali z Wielką Brytanią o ułamki sekund. Liczę, że uda im się zakwalifikować do igrzysk olimpijskich. Nie ukrywam, że marzę o tym, by zobaczyć wnuka na igrzyskach w Tokio" – podsumował Piechniczek.