W sieci można znaleźć zbitkę zagrań Argentyńczyków z trzech słabiutkich meczów z Kolumbią (0:2), Paragwajem (1:1) i Katarem (2:0). Podanie do Messiego, a ten zawsze osaczony przez rywali, wchodzi w drybling i gubi piłkę nie mogąc znaleźć partnerów. Walczy, miota się, ale nie jest w stanie wiele wskórać. Jego partnerzy są jak sparaliżowani, pochowani za obrońcami, bojący się wziąć ciężaru gry na siebie, znacznie słabsi niż w swoich klubach. Albo za bardzo uzależnia się grę tej drużyny od jednego zawodnika, albo co bardziej prawdopodobne, nikt nie jest się w stanie wykorzystać jego talentu na użytek reprezentacji.

 

Po raz kolejny winą za taki stan rzeczy obarcza się trenera. Tym razem drużynę prowadzi Lionel Scaloni, były bardzo dobry obrońca, który grał w reprezentacji, dobrze zapamiętany w mocnym niegdyś Deportivo La Coruna, ale trener bez żadnego doświadczenia. Był jednym z asystentów obarczanego z kolei za kiepski mundial w Rosji Jorge Sampaoliego, ale na pewno nie najbliższym. Dostał szansę zająć się kadrą po mistrzostwach do czasu aż federacja znajdzie właściwego fachowca, ale ta nie była w stanie tego zrobić, zatem został.

 

Scaloni się miota, poprowadził drużynę w 13 meczach i za każdym razem skład był inny. Wypróbował ponad pięćdziesięciu zawodników, nawet w trakcie gry zmienia warianty ustawienia, nikt nie wie o co w tym wszystkim chodzi. Jaki jest klucz do jego decyzji można się tylko domyślać. Przed turniejem do kadry wrócili jednak Kun Aguero oraz Messi i dzięki temu wiele spraw miało się wyjaśnić. 

 

Nadzieją był fakt, że Leo jest w kadrze nienasycony. Grał z nią na czterech mundialach i teraz jest na piątym Copa America, a nic nie wygrał. Porównania do innego argentyńskiego geniusza z innej epoki - Diego Maradony wciąż się pojawiają. Diego poprowadził Argentynę do mistrzostwa świata w 1986 roku, ale Copa America nie wygrał. Przerysowane patetyczne zapowiedzi turnieju w argentyńskich mediach utrzymane był właśnie w tym tonie: „Koncentruje się na swojej obsesji”, „Rozpoczyna swoją dziewiątą bitwę z flagą argentyńską”, „Spragniony chwały”, „Chętny do zemsty”, „Nie chce odejść bez złotego medalu w tej koszulce”… 

 

Jego powrót do kadry po 265 dniach nie wbił jednak w fotel w pierwszym beznadziejnym meczu z Kolumbią, a z Paragwajem (gol z karnego) i Katarem było tylko nieco lepiej (ewidentnie słabsi rywale). Argentyńczycy drżeli, że po raz pierwszy od 36 lat 14-krotny triumfator Copa America (lepszy jest tylko Urugwaj) nie wyjdzie z grupy. Ostatecznie się udało i do tego jeszcze szczęśliwie trafić na Wenezuelę w ćwierćfinale (teoretycznie najsłabszy zespół w tym zestawie).

 

Atmosfera w drużynie jest jednak fatalna. Trener nie ma żadnego autorytetu i jak twierdzą argentyńscy dziennikarze, w tym momencie już więcej do powiedzenia mają inni asystenci z większą charyzmą Walter Samuel i Pablo Aimar. „Im się tłumacz!” - miał z kolei rzucić Messi do Scaloniego, gdy ten oczekiwał, że kapitan drużyny zabierze głos w sprawie nieobecności Aguero i Angela Di Marii w pierwszym składzie na mecz z Paragwajem. Gracze Manchesteru City i PSG byli wściekli, że o decyzji selekcjonera dowiedzieli się z mediów.

 

Tak jak Sampaoliego w trakcie mundialu w Rosji tak i Scaloniego teraz drużyna tak naprawdę już pożegnała. W roli selekcjonera jest zimny. I to bez względu jak potoczą się losy drużyny w turnieju.

 

Odpowiedź na pytanie dlaczego federacja argentyńska dokonując takich żenujących wyborów na opiekuna swojej reprezentacji jest oczywista. Żaden poważny trener nie chce uczestniczyć w tym bałaganie, jaki panuje w argentyńskim związku piłki nożnej od lat. A przecież trenerów Argentyna także w tym momencie ma wybitnych. Jak choćby Diego Simeone z Atletico Madryt, Mauricio Pochettino z Tottenhamu czy trener zdobywcy ostatniego Copa Libertadores z River Plate Marcelo Galladro. Mało tego, Argentyńczycy ze znacznie lepszym CV, czyli Manuel Eduardo Berizzo i Ricardo Gareca prowadzą w tym turnieju odpowiednio Paragwaj i Peru.

 

Europejskie gwiazdy, jak Simeone czy Pochettino nawet nie odbierają telefonów od argentyńskich działaczy, a ci mając skłonności do kombinacji i krętactw, jak informuje dziennik „Ole”, próbują  „sposobem” zmusić do zmiany decyzji Gallardo (oświadczył, że nie poprowadzi reprezentacji pod obecnymi władzami AFA). Otóż przypomniano, że River Plate ma poważne długi finansowe wobec federacji. Ewentualne przekazanie trenera do kadry, wiązałoby się z ich redukcją…

 

Fakt, że takie kwiatki wychodzą podczas turnieju, w którym zespół szykuje się do ćwierćfinału z pewnością nie pomaga. Z drugiej strony nie można wykluczyć, że Messi z asystentami selekcjonera Samuelem i Aimarem znają się na piłce lepiej niż Scaloni i skoro przejęli kontrolę, to wreszcie coś sensownego wykombinują. Na Wenezuelę powinno wystarczyć (choć towarzysko w marcu w Madrycie Messi i spółka przegrali z tym rywalem 1:3), ale w półfinale najprawdopodobniej czekać będzie Brazylia (Canarinhos grają w nocy z czwartku na piątek o godz. 2.30 z Paragwajem).

 

Transmisje z ćwierćfinałowych meczów Copa America na sportowych antenach Polsatu. Starcie Argentyna - Wenezuela w piątek 27.06 o godz. 21. Transmisja w Polsacie Sport Extra.