Muras: Świątek na Wimbledonie nie będzie anonimową zawodniczką

Tenis

- Dla Igi Świątek to jest kolejne wyzwanie, tym bardziej, że ona wraca na ten swój Wimbledon, gdzie zrobiło się o niej głośno, gdy wygrała juniorskie zmagania. Dla niej to jest ważny sprawdzian, ale z drugiej strony ona nie będzie anonimową zawodniczką, bo Anglicy bardzo pamiętają o takich tenisistkach - powiedział Marcin Muras przed rozpoczynającymi się zmaganiami na Wimbledonie.

Justyna Kostyra: Na początku muszę cię zapytać o rozstawienia na Wimbledonie, bo o tym ostatnio dużo się mówi. U panów zmieniono rozstawienie Nadala i Federera. Nadal mimo że jest drugi w rankingu, to jest rozstawiony z trójką. To oznacza, że już w półfinale może potencjalnie trafić na Djokovicia. Podoba ci się ten system?

 

Marcin Muras: Nie, nie podoba mi się. Jestem przeciwnikiem, bo jednak ten ranking, do którego zbiera się punkty przez cały rok do czegoś służy. Szczególnie jeśli chodzi o te szczytowe pozycje. Bardzo łatwo wyeliminować półfinał Federera z Djokoviciem, który mógłby się zdarzyć. W ten sposób organizatorzy, czysto teoretycznie, mogą zapewnić sobie taki finał, który dla nich byłby pewnie wymarzony. Uważam, że to jest nie fair wobec Rafy, który też przez lata spisywał się na trawie dobrze. W zeszłym roku spisał się nawet lepiej od Federera. Nie wiadomo dlaczego jest przesunięty na trzecią pozycję. To jest absolutnie naganne, jeśli chodzi o Anglików, ale oni to lubią, robią po swojemu. Proponowałbym w innych turniejach nie rozstawiać Anglików. Na US Open mogą powiedzieć, że taki mają humor...

 

Anglicy twierdzą, że ten system jest "obiektywny i transparentny". Ciekawe, że ten system obowiązuje u panów, ale nie obowiązuje u pań. To jest zaskakujące.

 

To są właśnie Anglicy, którzy mają swoje zasady, swój system, którego nikt nie rozumie. Tłumaczą to na różne pokrętne sposoby. To jest najstarszy turniej na świecie, więc uważają, że im wszystko wolno. Zawodnicy chcąc nie chcąc muszą się na to zgodzić, ale już niekoniecznie władze ATP lub ITF, które zarządzają wielkimi szlemami. Jak widać nie mają na to większego wpływu.

 

Jaki jest twój faworyt i faworytka Wimbledonu?

 

Jeśli chodzi o faworytkę, to już przed French Open stwierdziłem, że Ash Barty wygra wcześniej wielkoszlemowy turniej niż jakikolwiek Australijczyk i to Australijka będzie pierwsza. Nie spodziewałem się, że wygra tak szybko. Oczywiście często jest ta klątwa, że jak u pań ktoś wygrywał French Open, to w Wimbledonie zdarzało się odpadać w pierwszej lub drugiej rundzie. Natomiast uważam, że ona jest w stanie wygrać turniej po turnieju. To jest jej nawierzchnia, ona lubi ofensywny tenis. Myślę, że nabrała dużej pewności siebie. Nie ma tak wielu mocnych rywalek na trawie. Nie wiadomo, jak to będzie z Sereną (Williams - przyp. red.). Tak naprawdę Pliskova zawsze ma jakiś słabszy moment, Halep też nie jest najmocniejsza. Osaka? Nie wierzę w nią na trawie. U pań na pewno będzie ciekawie, bo są nieprzewidywalne w ostatnim czasie.

 

Jeśli chodzi o panów, to stawiam na Nole (Djoković - przy. red.), który myślę, że jest podrażniony po porażce w French Open, gdzie liczył na swój Wielki Szlem. To będzie dla niego ważny test, bo będzie bronił punktów. Uważam, że on też się dobrze czuje na tej nawierzchni. Kto mu może zagrozić? Czy mogą tego dokonać młodzi? Ktoś może mieć dobry jednorazowy występ. Mnie ciekawi występ paru młodych zawodników. To jest ostatni taki turniej, który może wygrać Federer. Już parę razy tak mówiliśmy, a on to zmieniał. Widać u niego na Wielkich Szlemach, że jak gra za dużo gemów z przodu, to z tyłu brakuje mu sił. Ja bym w końcu chciał, żeby odblokował się Sasza Zwieriew. Miał słaby początek sezonu, grał ostatnio co tydzień i nie mógł wygrywać. Chciałbym, żeby doszedł np. do półfinału.

 

A co z Igą Świątek?

 

Dla niej to jest kolejne wyzwanie, tym bardziej, że ona wraca na ten swój Wimbledon, gdzie zrobiło się o niej głośno, gdy wygrała juniorskie zmagania. Dla niej to jest ważny sprawdzian, ale z drugiej strony ona nie będzie anonimową zawodniczką, bo Anglicy bardzo pamiętają o takich tenisistkach. Zresztą dzięki temu dostała dziką kartę, a nie zawsze to się zdarza. Jestem o nią spokojny, ponieważ dobrze czuje się na tej nawierzchni, zna trawę.

 

TERMINARZ WIMBLEDONU

Justyna Kostyra, KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze