KOBIETY:

 

Polska – Cypr 2:0 (28:7, 20:13)

Zwycięstwo nad ostatnim w grupie Cyprem było obowiązkiem Polek. Pierwszy set, planowo, przebiegł bardzo spokojnie. Cypryjki popełniały dużo błędów i miały problem z trafieniem do polskiej bramki, której skutecznie pilnowała Natalia Filończuk. Podopieczne trenera Karpińskiego konsekwentnie budowały przewagę i ostatecznie wygrały 28:7. Drugi set powielił schemat: szybkie prowadzenie Polek i dalsza pełna kontrola, zwieńczona tym razem przewagą siedmiu oczek (20:13). Myśli kadry były już jednak skupione na decydującym o awansie meczu z Francuzkami.

 

Polska – Francja 2:0 (20:19, 15:14)

Polki z Trójkolorowymi bezpośrednio mierzyły się o awans do fazy zasadniczej. Zwycięzca miał grać z najlepszymi, przegrany – tylko w rundzie pocieszenia. Otwierająca partia nie mogła potoczyć się lepiej, po zażartej walce triumfowały Biało-Czerwone (20:19). Walka do upadłego trwała jednak przez całe spotkanie. W drugim secie prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Znów więcej szczęścia dopisało Biało-Czerwonym, które po raz kolejny znalazły się o jedno “oczko” przed rywalkami (15:14). Polki znalazły się więc w najlepszej “dwunastce”. Tam jeszcze w środę czekała na nich Holandia.

 

Polska – Holandia 0:2 (17:20, 12:15)

Tym spotkaniem Polki rozpoczęły rywalizację w fazie zasadniczej. Niestety, jako jedyna ekipa w grupie z wcześniejszego etapu nie zabrały ze sobą żadnych punktów. W pierwszym secie Holenderki szybko zbudowały przewagę, którą dowiozły do mety seta (20:17). Polki musiały gonić wynik, ale bezkompromisowa i do bólu skuteczna gra Holenderek im to uniemożliwiała. Drugi set rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn. Grę utrudniał jednak deszcz, który sprawiał, że piłka coraz częściej wypadała z rąk zawodniczek. Drużyny grały rzut za rzut, jednak to Holenderki ostatecznie wyszły z tego starcia zwycięsko (15:12).

 

W czwartek Polki zmierzą się z Chorwacją i Norwegią, ale nawet dwa zwycięstwa mogą nie dać nam awansu do następnej fazy.


MĘŻCZYŹNI

 

Polska – Francja 2:1 (20:13, 16:18, 18:16)

Wygrana z Francuzami mogła niemal zapewnić męskiej kadrze grę w czołowej “dwunastce” turnieju, bowiem po południu Biało-Czerwoni mieli spotkać się jeszcze z autsajderami grupy D – Czarnogórcami. Pierwszy set mocno przybliżył ich do tego celu, Polacy wygrali go 20:13. Francuzom przeciwstawili się agresywną defensywą, w zderzeniu z którą Trójkolorowi popełniali wiele błędów. Druga połowa była o wiele bardziej wyrównana, a decydującą piłkę kilka sekund przed końcem obronił Patrice Annonay i to Francuzi triumfowali 18:16. Trzeci raz spotkanie z udziałem Biało-Czerwonych kończyło się zatem shoot-outami. Te ciągnęły się w nieskończoność. Do wyłonienia zwycięzcy potrzeba było aż 11. serii! Górą byli Biało-Czerwoni.

 

Polska – Czarnogóra 2:0 (21:12, 26:8)

Tym spotkaniem Polacy mieli przypieczętować awans do fazy zasadniczej. Rywale w poprzednich trzech spotkaniach nie wygrali choćby seta. Ta sztuka nie udała się im także przeciwko Biało-Czerwonym. Pierwszą partię Polacy wygrali 21 do 12, drugą – 26 do 8. Podopieczni trenera Knopika byli lepsi w każdym elemencie boiskowego rzemiosła i nie dali rywalom żadnych szans.

 

Panowie dopiero w czwartek rozpoczną fazę zasadniczą, z dwoma punktami na koncie. Ich rywalami będą Chorwaci, Szwajcarzy i Ukraińcy.