Adam Łuczka: Często w przypadku tenisistów skazywanych na pożarcie w spotkaniach z zawodnikami z czołówki mówi się, że "mimo porażki, zagrali dobry mecz", czy też "pokazali charakter i postawili trudne warunki". W przypadku spotkania trzeciej rundy Wimbledonu możemy być chyba pewni, że Hubert Hurkacz zagrał naprawdę dobry mecz z Novakiem Djokoviciem...

 

Dawid Olejniczak: To był rzeczywiście bardzo dobry mecz w wykonaniu "Hubiego", szczególnie w pierwszych dwóch setach. Powiem szczerze, że w najśmielszych snach nie oczekiwałem, że Hubert będzie w stanie grać na takim poziomie i to w dodatku na najbardziej prestiżowym turnieju, rozgrywanym na jednym z najstarszych kortów na świecie. Polak pokazał ogromne możliwości w starciu z liderem rankingu ATP i trochę szkoda tego, co stało się w trzecim i czwartym secie. Nie było jednak tak, że w jakikolwiek sposób "odpuścił"... Być może zabrakło nieco doświadczenia, dobrych wyborów a także zwyczajnie sił. Poza tym w ostatnich dwóch partiach dała o sobie znać niezwykła umiejętność "Nole" do analitycznej oceny przebiegu spotkania.


Niesamowite były zagrania wrocławianina z końcówki drugiego seta, gdy niczym "Superman" leciał równolegle do powierzchni kortu i kończył akcje ekwilibrystycznymi wolejami... Te "robinsonady" zaimponowały nawet Djokoviciowi, który po pierwszej z nich uniósł w górę kciuk, doceniając poświęcenie i umiejętności Polaka.

 

W dodatku były to niesamowicie ważne punkty. Hurkacz jest zawodnikiem mierzącym blisko dwa metry, ale jest przy tym bardzo sprawny. To był naprawdę bardzo dobry występ i cieszę się, że wyrósł nam taki zawodnik, bo poniekąd wynagradza on nam teraz nieobecność Jerzego Janowicza na światowych kortach.

 

Czym można wytłumaczyć nagły spadek jego formy w trzecim secie? Wydawało się, jakby Polak nagle "zasnął na korcie".

 

Z większością rywali Hubert nie odczułby dwóch rozegranych setów, jak odczuł to w meczu z Djokoviciem. To trochę tak, jak z jazdą samochodem na autostradzie. Jeżeli jedzie się 120 km/h, to można przejechać na raz całą drogę z Warszawy do Berlina. Jeżeli jednak pędzi się z prędkością 210 km/h, to po jakimś czasie konieczny jest postój, ponieważ poziom koncentracji jest zupełnie inny. Tak samo jest w przypadku Rogera Federera czy Rafy Nadala - tempo gry przeciwko tak wybitnym tenisistom jest niesamowicie wysokie, a w turniejach wielkoszlemowych trzeba być od nich lepszym w trzech setach.

 

Wydaje się, że Djoković wraca do swojej najwyższej formy. Czy ma w takim razie szansę na obronę tytułu?

 

Wydaje mi się, że długofalowo Serb jest głównym faworytem do wygrana Wimbledonu, mimo że większą "łatwość" w wygrywaniu pojedynków ma jak na razie Federer. Co więcej, wydaje mi się, że "Nole" pobije w końcu rekord Federera w liczbie wielkoszlemowych zwycięstw (Djoković ma 15, a Federer 20 - przyp. red.). Novak jest młodszy i myślę, że przeskoczy w końcu Szwajcara.

 

Jeżeli chodzi o Huberta, to przenosimy się teraz z nawierzchni trawiastej na twardą. Jakie możemy snuć prognozy w kontekście rywalizacji w USA?

 

Korty trawiaste są trudne do przyswojenia, szczególnie Polakom. Nie ma u nas w kraju praktycznie żadnych obiektów z nawierzchnią tego typu, dlatego Hubertowi bardzo trudno jest przestawić się z "mączki" na "trawę". Teraz czeka go parę dni przerwy, regeneracja i zacznie przygotowania do kolejnej części sezonu. Będzie miał bodaj sześć startów w USA i Kanadzie, kończąc je oczywiście udziałem w US Open. Moim zdaniem na kortach twardych gra on najlepiej, więc liczę na dobre występy i awans w rankingu.

 

WYNIKI I TERMINARZ WIMBLEDONU