Reprezentanci Polski mieli zakończyć Euro w Starych Jabłonkach na siódmym bądź ósmym miejscu. Wszystko zależało od wyniku spotkania z Francją. Podczas tej imprezy Biało-Czerwoni mierzyli się już z Trójkolorowymi i pokonali ich 2:1.

Pierwszy set spotkania trzymał wszystkich kibiców w wielkim w napięciu. Zawodnicy znad Wisły na przerwę schodzili przy wyniku 16:15. Wszystko za sprawą bramki w ostatniej sekundzie zdobytej przez Mikołaja Czaplińskiego.

Druga partia była natomiast popisem jednego zespołu. Po pięciu minutach Francuzi prowadzili już 14:6. Całego seta wygrali 22:12. Po raz ósmy w ostatnich jedenastu meczach wynik meczu Polaków decydował się więc w shoot-outach. Biało-Czerwoni pokonali w nich rywali 8:6, bazując na doświadczeniu z poprzednich spotkań. Dzięki triumfowi zapewnili sobie 7. miejsce w turnieju, najwyższe w historii startów w ME.

 – Cieszymy się z tego, co jest. Po drodze nam się trochę nie układało, np. zabrakło nam szczęścia w meczu ćwierćfinałowym. Jesteśmy młodzi, więc z czasem będzie coraz lepiej! To jest rok, który razem pracujemy, więc wydaje mi się, że to jest idealny wynik, jeśli chodzi o taki czas pracy - powiedział  reprezentant Polski Miłosz Rupp.

 

Polska – Francja 2:1 (16:15, 12:22, 8:6)

Polska: Zakreta, Fabianowicz 2, Matyjasik 4, Pieńczewski, Orłowski, Szczukocki 8, Niedzielak, Rupp 4, Czapliński 10, Miedziński 8, Kowalski.