Boynton dotychczas był szkoleniowcem wyłącznie swoich rodaków. Wśród jego podopiecznych byli m.in. Jim Courier, Mardy Fish, John Isner oraz Sam Querrey. Obecnie prowadzi jednocześnie Amerykanina Steve'a Johnsona oraz Hurkacza. - Miałem wcześniej już oferty pracy z innymi zagranicznymi tenisistami, ale Hubert rzeczywiście jest pierwszym zawodnikiem spoza USA, którego trenuję. To, skąd pochodzi gracz, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ważne, jakie ma cele, jak pracuje i co chce zrobić, by zrealizować swoje założenia - zaznaczył.

 

Na pytanie, dlaczego zdecydował się na współpracę z 22-letnim Polakiem przyznał, że "jest on wyjątkowy". Dodał jednak, że każdego tenisistę postrzega jako indywidualność. - Każdy jest inny. Nie porównuję zawodników, lecz staram się ich zrozumieć. Moim zadaniem jest im pomóc odkryć ich własną drogę i pokazać, jak nią podążać. Hubert ma własny sposób myślenia, cele. Pracuję z nim, by pomóc mu odkryć, kim jest - zaznaczył.

 

Potwierdził też często powtarzane przez innych zawodników cechy Hurkacza, które ci wymieniali, gdy pytano ich o wrocławianina. - On jest właśnie taki, jak wszyscy go widzą. Bardzo miły, grzeczny, pracowity, bardzo szanuje innych. To wszystko sprawia, że dobrze się z nim pracuje. Jest cudowną osobą - zapewnił doświadczony szkoleniowiec.

 

Jak dodał, wspomniana grzeczność i spokojny charakter nie są przeszkodą. Nie widzi potrzeby, by Polak stał się na korcie "złym chłopcem". - Tak jak wspominałem, jesteś tym, kim jesteś. Nie ma sensu zmienianie kogoś. Ja na pewno nie będę zmieniał Huberta pod tym kątem. Broni się swoją grą, więc tym bardziej nie miałoby to sensu - argumentował Amerykanin.

 

Hurkacz nieraz już w tym sezonie w trudnych momentach podczas meczów z zawodnikami wyżej notowanymi - mimo młodego wieku - imponował spokojem. - Czasem i jemu trzeba pomóc w tonowaniu emocji, ale zazwyczaj jest bardzo opanowany. Generalnie, gdy zyskujesz coraz większą świadomość swojej gry i nabierasz pewności siebie, to przekłada się to na spokój - zaznaczył szkoleniowiec.

 

Wspomniał, że prowadzenie jednocześnie dwóch zawodników z czołowej "100" wymaga dobrej organizacji. - Nie stanowi to dla mnie problemu, choć na nadmiar czasu wolnego nie narzekam. Ponieważ każdego tenisistę traktuję jako indywiduum, to pracuję osobno z Hubertem i Steve'em. Jestem zaangażowany w pracę z każdym z nich w stu procentach. Dbam też o to, by na turniejach trenowali osobno - zastrzegł.

 

W rozmowie z dziennikarzami podczas Wimbledonu zawodnik z Wrocławia przyznał, że nie je mięsa ani ryb. Boynton nadmienił zaś, że jego podopieczny poszedł jeszcze o krok dalej, bo jest weganinem. - Zupełnie mi to nie przeszkadza. To element tego, co składa się na jego indywidualność i ja to akceptuję. Dla mnie najważniejsze, że nigdy nie widziałem go zmęczonego czy pozbawionego energii. Hubert bardzo świadomie do tego wszystkiego podchodzi - ocenił.

 

Amerykanin jest bardzo zadowolony z występu Hurkacza w wielkoszlemowej imprezie w Londynie, gdzie ten dotarł do trzeciej rundy. - Poprawił się w każdym aspekcie. Dotyczy to wiary w siebie, gry i świadomości, że należy do czołówki. To był nasz pierwszy wspólny sezon na trawie i wyciągniemy z tego wnioski na przyszłość. Mamy długofalowy plan, a w mojej pracy chodzi o maksymalizację talentu Huberta. Przed nami jeszcze długa droga. Nie wiem, jak daleko on zajdzie. Nie mam szklanej kuli, która mi to przepowie. Jest jeszcze wiele rzeczy do poprawy, ale też zauważam stały rozwój, który następuje w bardzo szybkim tempie - tłumaczył.

 

Jak dodał, był bardzo dumny z Polaka, gdy ten urwał seta w trzeciej rundzie broniącemu tytułu liderowi rankingu ATP Novakovi Djokovicowi. - Hubert wykonał w tym spotkaniu kawał świetnej roboty. Novak jest takim graczem, który bezlitośnie wykorzysta każdy najmniejszy moment słabości. Hurkacz na początku trzeciej odsłony miał słabszy gem serwisowy i Serb wyczuł swoją szansę. Ogólnie mówiąc, zawodników ze ścisłej światowej czołówki charakteryzuje doświadczenie i to, że wykonują świetnie pewne mikroelementy. Znam dobrze Djokovica i wiem, że po drugiej partii był zaniepokojony. Wygranie seta z nim w Wielkim Szlemie to ogromnie trudne zadanie. Widziałem tego dnia w wykonaniu Huberta niesamowity tenis i na tym będziemy bazować w naszej dalszej pracy - podsumował Boynton.