Maciej Turski: Czy Trener jest zaskoczony obrotem sprawy wokół sprawy Mameda? Czy jego decyzja o powrocie była zaskoczeniem?

 

Paweł Derlacz: Zakładałem, że będzie mu ciężko... Zrobił, tak jak powiedział, ale obecna sytuacja i sprawy osobiste na pewno wpłynęły na obrót spraw. Uważam, że dobrze się dzieje. Głowa będzie lepiej pracować. Sport jest sposobem najlepszym na rozładowanie emocji, pozbycie się stresu. Tym bardziej dla sportowców, którzy robią to całe życie. Życzyłbym sobie, żeby ta walka nastąpiła jednak jak najszybciej. Mamed nie jest najmłodszy, ma swoje lata, a czekanie i bierność w mojej opinii będą działały na niekorzyść. Chciałbym, żeby ta walka odbyła się jeszcze w tym roku.

 

Mamed w ogóle opuścił salę treningową, był poza treningiem? Dostawaliśmy informacje, że były krótkie odpoczynki, ale cały czas jednak miał kontakt ze sportem.

 

Cały czas był w treningu. Nawet jak wyjeżdżał do domu do Groznego trenował, wracał też był na sali. Można powiedzieć, że odbywał normalne przygotowania. Nic się nie zmieniło i cały czas jest w doskonałej formie. Nie jest porozbijany, prowadzi zdrowy tryb życia, jego ciało świetnie funkcjonuje. Dodatkowo sala pozwala głowie lepiej pracować. Wszystko układa się w całość i została podjęta decyzja o powrocie.

 

Umysł - to słowo klucz. Sprawy rodzaju mentalnego były przyczyną ogłoszenia kariery przez Mameda po drugiej przegranej walce z Tomkiem Narkunem. Coś się zmieniło w tej kwestii? Jest lepiej?

 

Tak, jest lepiej. Tak jak już mówiłem, sport dla każdego, nie tylko dla sportowców, jest lekiem pierwszorzędnym, najlepszym na kłopoty tego rodzaju. I to widać na przykładzie Mameda. Jeśli jest w treningu, to problemy schodzą na dalszy plan. Jego głowa lepiej się "rehabilituje".

 

Pamiętam jak przed rewanżową walką z Tomkiem Narkunem byliśmy u Was na sali w Olsztynie. Też wszystko wyglądało bardzo dobrze, byliście bardzo zadowoleni z przygotowań i z postawy Mameda. Nie ma obaw, że teraz będzie bardzo dobrze, a potem coś się wydarzy?

 

Wydaje mi się, że nie. Mamed wraca, bo tego sam chce. On już teraz nie będzie miał nic do udowodnienia. Przegrał dwie ostatnie walki, ale do tego nie wraca. Brakuje mu po prostu sportu, a samo trenowanie nie daje mu wystarczającej ekscytacji. Jest wojownikiem, któremu brakuje regularnych walk. Pamiętam jak dwa tygodnie temu, na sparingach, cały czas układał plan. Wspominał m.in. o Askhamie. Nawiązywał do jego kopnięć, odwrotnej pozycji. Pomyślałem sobie, że coś sobie knuje. I kilka dni później dostaliśmy informację o jego powrocie.

 

Trener wspomniał, że walka odbędzie się może jeszcze w tym roku. Były jakieś rozmowy? W ogóle wiadomo, czy to będzie KSW?

 

Nie wiem, nie ma konkretów, ale myślę, że KSW to byłoby najlepsze miejsce.

 

Londyn na pewno nie, za mało czasu...

 

Przede wszystkim o Londynie bym już wiedział! Potem? Jeśli taki powrót Mamedosa, to na pewno jakieś duże wydarzenie. Powiedziałem, że końcówka roku, bo tak wychodzi i tak czasowo by pasowało. Jest to bardzo istotne, żeby szybko wrócił, bo czekanie nie ma najmniejszego sensu.

 

Wiadomo, że trylogia z Narkunem raczej nie wchodzi w grę. To już było grane dwukrotnie, zostało sprawdzone. Jeśli wracać, to po swoje. Pas w kategorii średniej został przecież przez Mameda zwakowany.

 

Trzeba sobie to wprost powiedzieć, albo walka o pas, albo jakiś super fight. Z innych zawodników w tej kategorii wagowej nie widzę nikogo innego. Może ktoś nowy zostanie zatrudniony? Jeśli byłaby to walka ze Scottem Askhamem, to bardzo fajnie. Dwa różne style. Zupełnie. Dla mnie bardzo fajne zestawienie i ma to sens. Ale nic jeszcze nie wiemy.

 

Do tej pory widzieliśmy jak Askham ustawiał sobie wszystkich rywali w KSW. Czy to kopnięciami, czy też dobra postawa przecież w rewanżu z Michałem Materlą. Natomiast, nic nie ujmując poprzednikom, ale Mamed na papierze ma styl, który może nie pasować Anglikowi. Mamed jest niezwykle ruchliwy, nie zostaje w miejscu i nie przyjmuje wielu ciosów. Nigdy nie lubił dostawać uderzeń i z taką dewizą trenuje sporty walki.

 

Tak przewalczył przecież całą karierę. Tyle ile ciosów Mamed przyjął przez całą karierę, niektórzy otrzymują w jednej rundzie. Ważny aspekt - ruchliwość. Mi się wydaje, że to bardzo dobry argument. Askham ma mocne, bardzo dobre kopnięcia. Czerstwe. To są jednak zazwyczaj typowe wymiany w linii. Myślę, że to byłoby naprawdę cennym atutem. Na głębszą analizę jednak przyjdzie czas.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa z Pawłem Derlaczem o powrocie Mameda Khalidova.