26-letnia Kawa, której rozwój kariery mocno skomplikowały kontuzje, po przebrnięciu kwalifikacji na Łotwie zadebiutowała w fazie głównej gry pojedynczej turnieju rangi WTA. Zajmująca obecnie 194. miejsce w rankingu światowym Polka wygrała w niej już cztery mecze. Seta oddała tylko w pierwszej rundzie Belgijce Ysaline Bonaventure, a trzy następne spotkania miały już jednostronny charakter, z wyraźną dominacją zawodniczki z Krynicy-Zdroju.

 

Oba sety półfinałowej potyczki z dwa lata młodszą i plasującą się na 74. w klasyfikacji tenisistek Perą miały podobny przebieg. W pierwszym od stanu 2:2 Kawa nie oddała już rywalce ani jednego gema, a w drugim Amerykanka z przełamaniem wyszła nawet na 3:2, ale Polka szybko odrobiła straty, a później wygrała trzy kolejne gemy i cały pojedynek, wykorzystując trzecią piłkę meczową po 73 minutach gry.

 

"FINAŁ! Niech mnie ktoś uszczypnie" - napisała Kawa na swoim koncie w mediach społecznościowych.

 

W niedzielę w pojedynku decydującym o triumfie spotka się z najwyżej rozstawioną reprezentantką gospodarzy Anastasiją Sevastovą. Jedenasta w światowym rankingu Łotyszka w półfinale pokonała Rosjankę Anastazję Potapową 6:4, 6:2.

 

Niezależnie od wyniku decydującego meczu Polka awansuje o około 70 lokat w światowym rankingu. Za występ w finale na jej konto wpłynie też ponad 17 tys. euro premii.

 

W czerwcu Kawa dotarła do trzeciej (ostatniej) rundy kwalifikacji wielkoszlemowego Wimbledonu, ale przegrała wówczas z Rumunką Eleną-Gabrielą Ruse.

 

Wynik półfinału:

 

Katarzyna Kawa (Polska) - Bernarda Pera (USA) 6:2, 6:3