Janikowski: Poprzeczkę mam niżej, ale nie mogę zlekceważyć rywala

Sporty walki

Damian Janikowski (3-2, 3 KO) ma za sobą dwie porażki z rzędu w organizacji KSW, jednak już ostrzy sobie zęby na kolejne wyzwanie. Jego rywalem na gali z numerkiem "50" będzie Tony Giles (6-1, 4 KO, 2 SUB). "Londyn wspominam bardzo dobrze, w końcu tu zdobyłem medal olimpijski i stoczyłem świetną walkę z Michałem Materlą. Nie mogę zlekceważyć kolejnego rywala" - przyznał wojownik.

Maciej Turski: Zanim porozmawiamy o twoim kolejnym rywalu, spytam o twoją sytuację mentalną. Wracasz po dwóch zawodowych porażkach i sytuacja się nieco skomplikowała...
 
Damian Janikowski: Nic się nie zmieniło. Po tygodniu zapomina się o przegranej walce i codziennie przychodzi na salę z nową nadzieją i pasją. Kolejne treningi muszą budować i chcę kolejnych walk. Nie chodzę smutny i nie rozpamiętuję tego, co się wcześniej działo. Żyję teraźniejszością.
 
Pojawiły się znaki zapytania po tym drugim przegranym pojedynku?
 
Smutno? Nie... Cieszę się, że nie ma dużego hejtu, chociaż znajdą się ludzie piszący na komputerach o moich przegranych walkach. Mam to gdzieś i biję się dla najlepszej polskiej federacji. Dopóki mam kontrakt, będę się bił, nieważne czy jest mi smutno. Raz się wygrywa, raz się przegrywa. Różnie to bywa. Ciężko powiedzieć, czego nauczyły mnie porażki, bo całe życie przegrywałem, żeby później się odbudować i stać lepszym. Sto razy więcej walk przegrałem w zapasach, żeby później osiągnąć duży sukces.
 
Jakie wspomnienia masz z Londynem? Były igrzyska olimpijskie, ale także występy w MMA...
 
Rok temu biłem się z Michałem Materlą, bardzo dobrze wspominam tę walkę. Było trochę chaotycznie i nerwowo, ale to normalne - w głowie się trochę "odkleiło". Londyn wspominam bardzo miło, bo tam zdobyłem swój medal olimpijski.
 
Przed tobą pojedynek z Tonym Gilesem. Przeciwnik, który tobie pasuje czy liczyłeś na kogoś innego? Wydaje się, że ta poprzeczka, którą zawiesiłeś bardzo wysoko nieco zeszła w dół...
 
Nie do końca zależy to ode mnie. Włodarze widzą moje dwie przegrane walki i zdecydowali tak. Nie wybieram sobie przeciwnika, ja tylko potwierdzam i się biję. Nie jestem w stanie do końca ocenić klasy wojownika - kilka razy go oglądałem i to wszystko. Nie lekceważę zawodnika, oglądam go już i nie mogę nastawiać się na to, że to będzie "słabsza" walka. Patrząc na niego, jako rywala wygląda to tak, jakby poprzeczka faktycznie była niżej.
 
Na papierze wygląda to dobrze: rekord 6-1 i większość walk wygranych przez nokaut. Co udało ci się dostrzec u rywala: atuty lub słabsze strony?
 
Widziałem jego walki w kickboxingu, więc wywodzi się ze stójki. Jest szybki na nogach i próbuje doskakiwać, uderzać sierpami. Z moim sztabem opracujemy jednak odpowiednią taktykę, aby wykorzystać jak najlepiej moje umiejętności. Przydałoby się wygrać taki pojedynek. Zawsze pokazuję, że potrafię toczyć pojedynki w każdej płaszczyźnie. Nie na darmo jestem tutaj na sali i trenuję każdy aspekt MMA - nie po to, żeby iść na galę i męczyć rywali zapasami.
Maciej Turski, ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze