Dyrektor Lotto Soudal: Z szacunku dla Bjorga zostajemy na Tour de Pologne

Inne

- Pojedziemy dalej w tym wyścigu z szacunku dla Bjorga. Gdziekolwiek teraz jest, będzie z nas dumny - mówi John Lelangue, dyrektor Lotto Soudal, ekipy, w której jeździł zmarły w poniedziałek Bjorg Lambrecht.

John Lelangue: Brak mi słów. Przyjeżdżasz na Tour de Pologne, który jest jednym z największych wyścigów w kalendarzu kolarskim z młodym chłopakiem, liderem ekipy. To właśnie on był naszym liderem na Tour de Pologne, był bardzo utalentowanym kolarzem. Wiesz, że zawsze coś może się zdarzyć, wypadki są elementem tego sportu, zdarzają się każdego roku, ale... w jednym momencie ten chłopak nas opuszcza. To tragedia dla jego rodziców, dla zespołu, kibiców, dla kolarskiej społeczności, także dla organizatora. 

 

Bjorg zostawił nam swoje marzenia. Był mistrzem, człowiekiem ambitnym i uparcie dążącym do celu. Bardzo się cieszył, że przyjechał na Tour de Pologne, jak mówił, to było dla niego wielkie wyzwanie. Życie jest czasami okrutne i to jest wielka tragedia. to strata syna, kolegi z zespołu i ze społeczności kolarskiej. Naprawdę brak mi słów.

 

Krzysztof Bąk: Czy Wasz zespół będzie kontynuował jazdę?

 

John Lelangue:  Przez szacunek dla niego pojedziemy dalej. Bo on był wojownikiem. Rozmawialiśmy z Czesławem Langiem i Agatą Lang, postanowiliśmy zostać w wyścigu, którego dzisiejszy etap nie będzie zaliczany do klasyfikacji. Bjorg naprawdę miał waleczną duszę, jestem pewien, ze gdziekolwiek teraz się znajduje, to będzie z nas dumny. Zostajemy dla niego, ponieważ on chciał wygrać ten wyścig lub chociaż jeden etap. Chcemy też kontynuować jazdę w Tour de Pologne dla polskich kibiców, dla każdego, kto przychodzi na trasę. Zaczynamy jakby od nowa, ale jak powiedziałem, to dla niego. Byłby dumny, że właśnie tak zareagowaliśmy.

 

On walczył każdego dnia, trudno przewidzieć, co by się zdarzyło na kolejnych etapach, ale jak mówiłem, to był wojownik, mistrz z wielka ambicją. Chciał startować w Tour de France, a do Polski przyjechał z dużymi aspiracjami. Niebawem miał wystartować w wyścigu Vuelta a Espana, a to jest jest duży Tour. A teraz nas opuścił. Był liderem i wzorem dla swoich kolegów, myślę, że wszystkie ekipy pojadą dla niego.

 

Wspieraliśmy go od początku tego wyścigu i do końca grupa miała pracować dla niego. Nic się nie zmienia, Bjorg nadal jest jednym z naszych kolarzy, jednym z nas. Nawet, jeżeli dzisiaj już nie ma go z nami.

Krzysztof Bąk, WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze