- To bardzo ważny czas dla polskiej lekkiej atletyki, bo obchodzimy stulecie istnienia związku. Drużynowe mistrzostwa Europy są ukoronowaniem tegorocznych obchodów. Życzę wszystkim zespołom zajęcia jak najwyższych miejsc, ale sądzę, że to Polska wygra - powiedział prezes PZLA Henryk Olszewski.

 

Mistrzyni Europy w biegu na 400 m z Berlina Święty-Ersetic podkreśliła, że występ w reprezentacji jest wyjątkowy i każdy z zawodników na pewno da z siebie 110 procent możliwości.

 

- Mam nadzieję, że po raz pierwszy w historii - na własnej ziemi - uda nam się wygrać w tych zawodach. Jestem po ciężkim dwutygodniowym zgrupowaniu, ale dam z siebie wszystko. Chciałabym tym razem sięgnąć po komplet punktów dla naszej reprezentacji w biegu na 400 m - dodała Święty-Ersetic.

 

Wyraziła przekonanie, że biało-czerwoni dobrze poradzą sobie z presją startu przed własną publicznością i zakończą te zawody z uśmiechem na twarzy. Przyznała, że główną imprezą w tym sezonie będą mistrzostwa świata, ale chce świetnie zaprezentować się już przed własną publicznością podczas DME. Celem sztafety 4x400 m jest również triumf w Bydgoszczy, a później medal mistrzostw świata w Dausze.

 

Halowa mistrzyni Europy w biegu na 60 m Ewa Swoboda będzie w Bydgoszczy reprezentowała Polskę na 100 m i w sztafecie 4x100 m.

 

- Przygotowywałam się do DME bardzo długo. Odpuściliśmy nawet start w Londynie, bo miałam problemy z piętą. Chciałabym tym razem nie zrobić falstartu, jak dwa lata temu w Lille i zdobyć jak najwięcej punktów dla naszej reprezentacji. To dla mnie bardzo szczęśliwy stadion, bo odniosłam tu sporo sukcesów w imprezach juniorskich - powiedziała Swoboda.

 

Podkreśliła, że nadal podtrzymuje swoje zdanie o starcie w mistrzostwach świata w Dausze, który jej zdaniem ma sens, gdyby biegała 11,05 albo 11,00. Dodała, że decyzja w tej sprawie nie zapadła i jest uzależniona od jej formy.

 

Niemiecka zawodniczka Malaika Mihambo, która rok temu stanęła na najwyższym stopniu czempionatu Starego Kontynentu w skoku w dal, podkreśliła, że jej głównym celem w tym roku jest dobry występ podczas MŚ w Dausze na przełomie września i października.

 

- Zmieniłam trochę przygotowania. Skupiłam się na treningu mentalnym i medytacji, co bardzo pomaga mi w przygotowaniu do zawodów lekkoatletycznych. Pomagają mi podróże w głąb siebie. W młodości trenowałam judo i balet - czyli dwie dość odległe od siebie dyscypliny. W balecie jest trochę podobieństw do skoku w dal - przede wszystkim w zakresie rytmiki ruchów - mówiła w Bydgoszczy Mihambo, która w tym roku skoczyła 7,16, co jest najlepszym wynikiem na świecie.

 

Dodała, że każdy występ w reprezentacji Niemiec wywołuje w niej szczególne emocje i dużą mobilizację.

 

Szwajcarska sprinterka Mujinga Kambundji chciałaby w Polsce osiągnąć najlepszy wynik w sezonie i sięgnąć po komplet punktów dla swojej drużyny.

 

- Poziom lekkoatletyki w Szwajcarii się poprawia. Mamy świetne pokolenie młodych zawodników. Jest znacznie lepiej niż wtedy, gdy ja rozpoczynałam karierę. Takie zawody są bardzo fajne, bo młodzi zawodnicy mogą usiąść przy jednym stole z gwiazdami lekkiej atletyki, pogadać z nimi, poznać te osoby. Gdy byłam młodszą zawodniczką - było to dla mnie bardzo ważne i ekscytujące - przyznała Kambundji.

 

Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski podkreślił, że decyzja o przyznaniu jego miastu organizacji tych zawodów była możliwa dzięki wieloletniej współpracy zarówno z europejską, jak i światową federacją lekkoatletyczną.

 

- Mogę czekać z radością na rozpoczęcie mistrzostw. Dyrektor zawodów Krzysztof Wolsztyński zapewnił mnie, że wszystko dopięte jest na ostatni guzik, a nigdy się nie zdarzyło, żeby jego słowa mijały się z prawdą - podkreślił włodarz Bydgoszczy.

 

W czwartek wieczorem na rynku w Bydgoszczy odbędzie się oficjalne rozpoczęcie mistrzostw. Pierwsi lekkoatleci staną na starcie w piątek po południu. Dwa lata temu reprezentacja Polski zajęła drugie miejsce w DME w Lille. Jeszcze nigdy w historii tej imprezy nie była tak wysoko. W klasyfikacji generalnej przegrała tylko z Niemcami.