Dziewięć mistrzowskich tytułów w polskiej ekstraklasie, które zdobył w koszulkach Prokomu z Sopotu, a później z Gdyni, a także  Stelmetu Zielona Góra, daje 33-letniemu koszykarzowi pochodzącemu z Elbląga pierwsze miejsce w historii. Ma o jeden tytuł więcej niż legendy wrocławskiej koszykówki Adam Wójcik i Maciej Zieliński. Zamojski grał też długo w kadrze w koszykówce 5x5, wystąpił na dwóch EuroBasketach i zaliczył w reprezentacji 102 mecze i zdobył 558 punktów. Po raz ostatni grał w zespole Mike’a Taylora jeszcze rok temu.

 

Wtedy to także rozpoczęła się poważniejsza przygoda Zamojskiego z koszykówką 3x3. Ta odmiana rozwija się na świecie znakomicie i zadebiutuje jako oficjalna konkurencja na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 roku. Zamojski w 2018 roku wystąpił na jednym z turniejów w Polsce i od razu przyciągnął uwagę. Jego umiejętności świetnie pasują do 3x3. Znakomicie broni, jest atletyczny, świetnie rzuca za trzy punkty.

 

- Grając w 3x3 czuję się, jakbym znów miał 18 lat. Są wielkie emocje i poczułem ekscytację. Mam wrażenie, że z każdym tygodniem odnajduję się w tej grze lepiej. Kilka miesięcy wspólnej gry robi swoje - mówi Zamojski.

 

W tym roku grał regularnie w pierwszej reprezentacji 3x3, która składa się z czterech zawodników, także z uważanego za jednego z najlepszych zawodników 3x3 na świecie, naturalizowanego w Polsce Amerykanina Michaela Hicksa, a także Marcina Sroki i oraz Piotra Pawłowskiego. Hicks, który mieszka w Starogardzie Gdańskim, oraz Sroka wiele sezonów grali w polskiej ekstraklasie, a Pawłowski w karierze 5x5 dotarł do pierwszej ligi. Ta ekipa oprócz sukcesów w turniejach wywalczyła w niesamowitym stylu w czerwcu w Amsterdamie brązowy medal mistrzostw świata, ustępując na podium tylko zespołom USA i Łotwy, a pokonując w walce o brąz dotychczasowych dominatorów w koszykówce 3x3 - Serbię.

 

Drużyna reprezentacyjna w dobrym stylu wywalczyła także awans na mistrzostwa Europy (odbędą się na koniec sierpnia w Debreczynie na Węgrzech). - Po mistrzostwach świata rozmawialiśmy z trenerem Piotrem Renkielem o tym, żebym bardziej odciążył Mike’a Hicksa w zdobywaniu punktów i to się udało w kwalifikacjach mistrzostw Europy - mówi Zamojski, który podczas turnieju eliminacyjnego na Łotwie był najlepszym strzelcem Polaków.

 

Ta sama ekipa w turniejach komercyjnych gra pod marką Energa 3x3 Gdańsk. W najbliższe dwa weekendy w turniejach w Estonii i na Słowenii będzie starała się o prawo gry w jednym z turniejów najwyższej rangi w hierarchii FIBA (Międzynarodową Federację Koszykówki), czyli tzw. World Tour Masters. Tam gra się o spore pieniądze i na najwyższym poziomie.

 

Medal mistrzostw świata w konkurencji olimpijskiej oczywiście rozbudza apetyty na dobry występ w Tokio, ale droga nawet do samego startu w Japonii jest daleka. Zagra tam tylko osiem drużyn, a awans Polska będzie mogła wywalczyć w kwietniu 2020 roku w światowym turnieju kwalifikacyjnym. Zagra w nim 20 zespołów, awansują tylko trzy. Polacy dzięki medalowi mistrzostw świata mają pewny udział.

 

Jest także szansa, że drużyna prowadzona przez trenera Piotra Renkiela (choć formalnie w 3x3 szkoleniowców nie ma), zagra w turnieju ostatniej szansy, o jedno miejsce, w którym zagrają ekipy państw nieuczestniczących w ostatnich latach w igrzyskach olimpijskich w koszykówce 3x3. Ten turniej ma odbyć się w maju 2020 roku, obecnie nie jest jednak nawet pewne, czy Polska otrzyma prawo gry (decyduje ranking światowy 3x3).

 

Tak czy owak, kwiecień czy maj 2020 roku to czas, kiedy w Energa Basket Lidze (i w rosyjskiej lidze VTB, w której też gra Stelmet) rozgrywane są najważniejsze mecze. Do tej pory koszykówka 3x3 dla Zamojskiego to była wakacyjna przygoda w przerwie między sezonami na parkietach. Co teraz? - Mam kontrakt na sezon 2019/2020 w Stelmecie i na pewno go wypełnię. Chciałbym pojechać na igrzyska, to na pewno życiowa szansa, ale żadnych ustaleń w sprawie gry wiosną w turniejach eliminacyjnych 3x3 na razie nie ma. To będzie temat do dyskusji - mówi Zamojski.

 

W klubie z Zielonej Góry na razie dowiedzieliśmy się, że temat jest znany, żadnych ustaleń nie ma, ale nikt sobie nie wyobraża, żeby Zamojski opuścił drużynę na dłużej. Tymczasem nie da się wykluczyć, że oficjalna reprezentacja Polski w konkurencji olimpijskiej nie może - nawet ze względów formalnych - przystąpić do kluczowego turnieju bez przygotowań, więc na zwolnieniu z klubu na kilka dni może się nie skończyć.

 

W Polskim Związku Koszykówki także na razie - co nie dziwi, w końcu trwa jeszcze sezon 2018 - pomysłu na rozwiązanie tego terminarzowego problemu nie ma. Zresztą FIBA nie podała nawet jeszcze ostatecznego terminu turniejów o igrzyska.

 

Nie ma wątpliwości, że start reprezentacji Polski 3x3 na igrzyskach w Tokio, byłby wielkim wydarzeniem, zresztą ludzie odpowiedzialni za tę odmianę koszykówki w PZKosz cały wysiłek organizacyjny skierowali właśnie w kierunku tego celu. Oby udało się sprawić, że cały nasz medalowy zespół, z Przemysławem Zamojskim na czele, mógł o te igrzyska powalczyć.