Po zwycięstwie polskich siatkarzy w Gdańsku nad Słowenią (3:1) i wygraniu przez biało-czerwonych interkontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio, powiedzieli:
 
Maciej Muzaj (atakujący reprezentacji Polski): – Wiedzieliśmy, że Słoweńców nie można lekceważyć, ale od początku najbardziej nastawialiśmy się na Francję, bo wszyscy mówili, że ona będzie najtrudniejszym przeciwnikiem. Tymczasem Słowenia to dla nas niewygodny rywal. Na pewno w drugim secie nie wyglądało to tak, że mamy wszystko pod kontrolą. Ale w końcu Słoweńcy popełnili trochę błędów na zagrywce, sami sobie tym wbili gwóźdź do trumny. Gdy Wilfredo Leon posłał w końcówce drugiej partii dwa asy, to troszeczkę odetchnąłem, przyznam szczerze. Ulżyło mi. To zawodnik, który potrafi zrobić wielką różnicę. Cieszę się, że w takim momencie turnieju, w takim meczu i w takim momencie seta to pokazał. Tego od niego wszyscy oczekiwali i on w stu procentach spełnił swoją rolę.
 
Mateusz Bieniek (środkowy reprezentacji Polski): – Pierwszy set nie poszedł po naszej myśli. Spodziewaliśmy się tego, że Słoweńcy zagrają dobrze. Nie mieli nic do stracenia. Później wszystko wyglądało już jak należy. Mamy znakomitych zawodników, a każdy odgrywa ważna rolę.
 
Tine Urnaut (przyjmujący reprezentacji Słowenii): – Postawiliśmy na bardzo mocną i ryzykowną zagrywkę, bo wiedzieliśmy, że bez tego nie mamy szans na zwycięstwo z tak dobrą drużyną jak Polska. Niestety, w drugiej partii popełniliśmy bardzo dużo błędów w tym elemencie. Oddaliśmy w ten sposób rywalom chyba jedenaście punktów. Teraz przed nami wrześniowe mistrzostwa Europy, których będziemy współgospodarzem. Nie graliśmy w Lidze Narodów, więc ten turniej kwalifikacyjny był naszą pierwszą okazją w tym sezonie, by zmierzyć się z rywalami ze światowej czołówki.
 
W załączonym materiale wideo skrót meczu Polska – Słowenia (3:1).