W pierwszym secie meczu ze Słowenią wszyscy kaleczyli, mieliśmy ogromny problem ze skończeniem pierwszej akcji i dlatego przegraliśmy. Ale jak przyszło co do czego, pomyślałem sobie, że Leon jest jednak „niezmienialny”. Bo jego nigdy nie można zdjąć poza jedną zmianą w secie, gdy wchodzi do drugiej linii po zagrywce. A dlaczego nie można zmienić? – bo on zawsze może zrobić to, co w drugiej partii. Wszedł na zagrywkę przy stanie 20:20, dał dwa asy i sytuacja była zupełnie inna – mówi Jerzy Mielewski, który wspólnie z Marcinem Lepą i Ryszardem Boskiem podsumowywali występ Biało-Czerwonych w gdańskim turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich.

 

- Ja myślę, że on jest zdejmowalny w momencie, gdy mamy już wygranego seta, albo jesteśmy już np. zakwalifikowani do igrzysk – uważa Ryszard Bosek. - Leon jest gwarancją, że zawsze zrobi coś na plus. Może nie 500+, ale naprawdę coś ekstra. Obserwowałem cały sezon w lidze włoskiej. On często wychodzi na zagrywkę i robi naprawdę wielkie rzeczy. W meczu z Modeną wyszedł na serwis przy stanie 20:24 i skończył, gdy było 26:24 dla jego drużyny – przypomina Bosek.

 

- Mówimy o zawodniku, który już dziś jest jednym z największych na świecie, choć w sporcie zespołowym nigdy nie można ocenić kogoś, że jest jedyny i wszystko od niego zależy. On jest taki mister Wolf z Pulp Fiction. Przychodzi, wyczyści ci samochód z krwi zanim się skapujesz. On te problemy jest w stanie rozwiązać. Oczywiście sam nie wygra meczu. Ale może zrobić dwa asy, zaatakować z wysokiej piłki, w tym jest fachowcem. Bardzo też mi się podobało, jak zaczął grać po bloku w aut – ocenia Bosek.

 

- We włoskiej lidze nie wiedzieli, jak sobie z nim poradzić. Zaczęli grać przeciwko niemu wyblokiem. Stawali daleko i podbijali piłki. Tym trochę Perugia przegrała mistrzostwo. Lube wpadło na pomysł, by tak własnie grać przeciwko Leonowi. Wygląda na to, że on wyciągnął z tego wnioski. Ale co ważniejsze, to jest miły chłopak, który nie kreuje się na żadną gwiazdę  – kończy Bosek.

 

Cały odcinek "Prawdy Siatki" zobaczycie TUTAJ