Mimo okresu urlopowego, w pierwszej kolejce na trybunach Ligue 1 zasiadło średnio ponad 23 000 widzów na mecz. Zdecydowani faworyci PSG i Lyon, dwa największe budżety (560 i 360 milionów euro) wygrali gładko swoje mecze i są na dwóch czołowych miejscach w tabeli. Ale to dopiero początek rozgrywek.

 

Na Parc des Princes podopieczni Thomasa Tuchela rozprawili się bez problemu ze słabym Nimes. Mbappé udowodnił że jest już w reprezentacyjnej formie (bramka i asysta). Zabrakło w kadrze Neymara, którego Tuchel próbował wytłumaczyć kontuzją i brakiem przygotowania. Ale Leonardo, nowy boss sportowy PSG, zdradził że trwają rozmowy z … Realem. Ale to jeszcze nie koniec telenoweli.

 

Neymara nie było nawet w swojej loży na Parc des Princes. Tym samym uniknął kpin ze strony kibiców, którzy mają już dosyć jego gwiazdorskiego zachowania, czego dowodem są transparenty z których jeden był dosyć wymowny, głosił bowiem - "Neymar spadaj’". Ciekawe jak to wszystko się zakończy, bo nawet ewentualne przejście do Realu będzie kosztowne dla królewskiego klubu. Na ławce rezerwowej PSG, w roli dublera bramkarza Areoli, zasiadł niespodziewanie Marcin Bułka i… skasował swoją pierwszą premię za ligowe zwycięstwo.

 

Olympique Lyon, w brazylijskiej obsadzie trenerskiej, odniósł łatwy sukces na stadionie Ludwika II w Monako 3-0. Podopieczni Leonardo Jardima wystąpili bez zawieszonych Falcao i Golovina. Bardziej martwi postawa reprezentanta Polski Kamila Glika, który w tym meczu założył opaskę kapitana. Tak słabo grającego obrońcy Biało-Czerwonych dawno nie widziano.

 

Jedynym wytłumaczeniem może być kontuzja, jakiej się nabawił w meczu z Bragą (25 lipca) i mało jednostek treningowych. Na potwierdzenie przytoczmy opinie dziennika l’Equipe, który przyznał mu najsłabszą w zespole notę - 3 w skali 1/10: "Jego pasywność przy kryciu Dembelé przy pierwszej bramce dla Lyonu jest ewidentna. Później zostawił Depay’owi pięć metrów swobody, aby ten oddał strzał z woleja w 70 minucie. I ponowne niedopilnowanie Dembelé przy trzeciej bramce".

 

Tyle l’Equipe, ale po obejrzeniu całego meczu, uważam ze Kamil regularnie obniża loty, jest ociężały, gra wolno, trudno mu znaleźć skuteczny sposób na zneutralizowanie przeciwnika. Ma powody do zmartwienia Jerzy Brzeczek, bo jego lider obrony jest daleki od formy którą prezentował przez dwa pierwsze sezony w klubie spod skały, w których strzelił dziesięć goli.

 

W tym sezonie w Ligue 1 mamy trzeciego Polaka, po wypożyczeniu do Danii, do Amiens wrócił Rafał Kurzawa. Jednak nie znalazł się w kadrze słoweńskiego trenera Elsnera na (przegrany) mecz wyjazdowy z Niceą (1-2).