Raport komisji mówi o tym, że stężenie czadu we krwi piłkarza sięgało 58 procent, podczas gdy 50 procent stanowi już dawkę śmiertelną. Biegli badający sprawę katastrofy lotniczej są zdania, że na działanie tlenku węgla narażony był również pilot David Ibbotson, którego ciała nie udało się odnaleźć. Może to zatem oznaczać, że obaj mężczyźni byli już nieprzytomni lub nawet martwi, nim samolot uderzył w taflę wody.

 

 

"Testy toksykologiczne wykazały, że stężenie tlenku węgla w ciele Sali sięgało 58 procent, co mogło z kolei spowodować utratę przytomności lub atak serca" - poinformowała w środę AAIB.

 

 

Dotychczasowe śledztwo wykazało, że kierujący awionetką Ibbotson nie miał odpowiednich uprawnień do pilotowania tego typu maszyny. W dodatku nie posiadał uprawnień do latania nocą, ze względu na stwierdzony daltonizm. Katastrofa miała miejsce 22 stycznia 2019 roku, gdy Sala leciał z Nantes do Cardiff, po podpisaniu kontraktu z Cardiff City. Około godziny 21.30 samolot zniknął z radarów, a po długich poszukiwaniach został odnaleziony na dnie kanału La Manche, na głębokości 63 metrów.