Polak już czterokrotnie okazywał się najskuteczniejszym piłkarzem Bundesligi. Pierwszy raz udało mu się to w sezonie 2013/14, jeszcze w barwach Borussii Dortmund. W Bayernie armatkę dla najlepszego strzelca odebrał także w 2016, 2018 i bieżącym roku.
 
Od początku gry w Bundeslidze Lewandowski zdobył 202 bramki. W klasyfikacji wszech czasów niedościgniony jest Gerd Mueller z 365 trafieniami. Trudno będzie też dogonić Klausa Fischera - 268, za to Jupp Heynckes - 220 i Manfred Burgsmueller - 213 są już w zasięgu Polaka. Jest wielce prawdopodobnie, że tę dwójkę kapitan reprezentacji narodowej prześcignie jeszcze w tym sezonie.
 
Podobnie jak w poprzednich latach, Lewandowski na swojej pozycji praktycznie nie ma w kadrze żadnej konkurencji. Co więcej, tego lata drużynę opuścili Arjen Robben, Franck Ribery, James Rodriguez, Mats Hummels i Rafinha, a sprowadzono jedynie obrońców Benjamina Pavarda i Lucasa Hernandeza oraz - na zasadzie wypożyczenia z Interu Mediolan - chorwackiego skrzydłowego Ivana Perisica. Wcześniej Polak apelował do kierownictwa Bayernu o wzmocnienie składu.
 
"Jasne, młodzi gracze na ławce mają potencjał, ale czasami potrzebujesz bezpośredniego wsparcia od kogoś, kto może wejść na boisko i pomóc drużynie" - mówił po przegranym 3 sierpnia meczu o Superpuchar Niemiec z Borussią Dortmund.
 
BVB, której piłkarzem jest Łukasz Piszczek, sprowadziła za to m.in. Hummelsa oraz Belga Thorgana Hazarda, który bardzo dobrze spisywał się ostatnio w Borussii Moenchengladbach, a także Juliana Brandta i Nico Schulza. Bardzo ważnym ogniwem zespołu jest też 19-letni angielski pomocnik Jadon Sancho.
 
"To prawdziwy talent. Nawet obrońcy Bayernu mieli strach w oczach, gdy on był przy piłce. Ale to nic nowego. Każdy już dobrze zna jego jakość" - chwalił kolegę z drużyny Belg Axel Witsel.
 
To w dużym stopniu z Anglikiem kibice dortmundczyków wiążą nadzieję na przerwanie dominacji Bayernu w Bundeslidze. Wydaje się, że w walką o tytuł znów uwikłane będą tylko te dwa zespoły. W pierwszej kolejce BVB zagra w sobotę o 15.30 u siebie z Augsburgiem.
 
Celem dwóch innych klubów, które mają Polaków w kadrach, będzie przede wszystkim utrzymanie w elicie. Fortuna Duesseldorf Dawida Kownackiego jako beniaminek w ubiegłym sezonie poradziła sobie z tym zadaniem bardzo dobrze - zajęła 10. miejsce. Jej śladami będzie chciał tym razem podążać Union Berlin, którego bramkarzem jest Rafał Gikiewicz.
 
"Bundesliga to wysoki poziom i coś, z czym dotychczas nie mieliśmy do czynienia. Trzeba uzbierać aż 36-40 punktów, by myśleć o utrzymaniu. W naszym przypadku spadek byłby czymś normalnym. Poza tym możemy tylko pozytywnie zaskoczyć" - ocenił dyrektor wykonawczy stołecznego klubu Oliver Ruhnert.
 
W innej sytuacji jest Bayer Leverkusen, w którego kadrze jest 19-letni Adrian Stanilewicz. Ambicją "Aptekarzy" jest awans do Ligi Mistrzów. Reprezentant Polski w tegorocznych mistrzostwach świata do lat 20 w ubiegłym sezonie zadebiutował w seniorskim zespole Bayeru - wszedł na boisko w końcówce spotkania Ligi Europy z AEK Larnaka (5:1).
 
Zespół z Leverkusen zmierzy się w sobotę o 15.30 przed własną publicznością z beniaminkiem SC Paderborn. O tej samej porze Fortuna Duesseldorf zagra na wyjeździe z Werderem Brema. Union Berlin na pierwszy w historii występ w Bundeslidze będzie musiał poczekać do niedzieli. Tego dnia o 18 podejmie RB Lipsk.