Cel: Nie wyobrażam sobie, by Iworyjczyków zabrakło na mistrzostwach świata

Koszykówka

Będąca grupowymi rywalami Polaków koszykarska reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej zagroziła, że nie pojawi się na mistrzostwach świata w Chinach. Wszystko ze względu na konflikt z rodzimym związkiem, który zalega z wypłaceniem zawodnikom pieniędzy. - Nie wierzę w taki scenariusz. To zbyt prestiżowy turniej, by na niego nie lecieć i nawet jeśli mają swoje problemy, to cały czas są sportowcami i nie liczą się dla nich tylko pieniądze - powiedział reprezentant Polski Aaron Cel.

Adam Łuczka: Wiem, że to pytanie padło już pewnie wiele razy, ale jak to jest być częścią drużyny, która jako druga w historii, a pierwsza po 52 latach awansowała na mistrzostwa świata w koszykówce?

 

Aaron Cel: Jest to coś nadzwyczajnego. Rozpiera nas duma, tym bardziej że polska koszykówka nie osiągnęła już sukcesu tego typu od bardzo dawna. Cieszymy się, ale jednocześnie lecimy tam, żeby coś ugrać, a nie tylko powiedzieć, że byliśmy na mistrzostwach świata.

 

W większości dyscyplin mistrzostwa świata są najważniejszą imprezą. W koszykówce nie jest to takie oczywiste, ponieważ reprezentacje z Afryki i Azji grają bardzo fizycznie i często odstają nieco poziomem od drużyn z Europy. Czy zatem można powiedzieć, że w Chinach będzie łatwiej niż na Eurobaskecie?

 

Ciężko powiedzieć, ponieważ nie graliśmy wielu spotkań z drużynami z choćby Afryki. Będziemy musieli skupić się na naszej grze i doszlifować ją na tyle, na ile jest to możliwe. Oczywiście będziemy starali się rozpracować też przeciwników, szczególnie tych, z którymi nigdy nie graliśmy.

 

Za nami turniej towarzyski w Pradze. Mecz z Jordanią był formalnością. Z Czechami walczyliśmy punkt za punkt i ostatecznie musieliśmy uznać ich wyższość. Noga powinęła nam się również z Tunezyjczykami, co było już pewnego rodzaju niespodzianką. Trener Mike Taylor narzekał później nieco na naszą grę w obronie. Czy jest czym się martwić, czy lepiej poczekać na kolejne mecze, w tym również te o stawkę?

 

Wiadomo, że nikt nie lubi przegrywać, ale też nie uważam, by były jakiekolwiek powody do zmartwień. Spotkanie z Tunezją nie wyglądało najlepiej, ale byliśmy jeszcze wtedy w powiększonym składzie, trener dużo rotował i było kilku młodych zawodników, co też jest ważne w kontekście przyszłości. Nie graliśmy jeszcze naszej najlepszej koszykówki i turniej w Hamburgu będzie dla nas na pewno ważniejszy niż ten w Pradze. W Niemczech będziemy grali o zwycięstwa, choć i tak najbardziej istotne będzie dobre przygotowanie się do mistrzostw świata.

 

W Hamburgu zmierzymy się po raz kolejny raz z Czechami. Czy będą chcieli panowie odegrać się za wcześniejszą porażkę, czy będzie to typowy sparing ze sprawdzaniem nowych rozwiązań taktycznych i ustawień?

 

Na pewno będziemy chcieli się odegrać, bo nikt nie lubi przegrywać. Prawdopodobnie trener będzie chciał jeszcze sprawdzić parę rzeczy, ale będziemy w zawężonym składzie i nie będzie tylu wymówek...

 

Ostatnio pojawiła się informacja, według której na mistrzostwach świata może zabraknąć Iworyjczyków. Reprezentanci Wybrzeża Kości Słoniowej nie mogą dojść do porozumienia z rodzimą federacją i grożą zbojkotowaniem imprezy. Czy wierzy pan w ogóle w taki scenariusz?

 

Nie biorę takiej opcji pod uwagę. To zbyt prestiżowy turniej, by na niego nie lecieć i nawet jeśli mają swoje problemy, to cały czas są sportowcami i nie liczą się dla nich tylko pieniądze. Myślę, że jakoś się dogadają i wierzę, że zmierzymy się z nimi na boisku. O to w tym wszystkim przecież chodzi.

 

Mistrzostwa świata w koszykówce rozpoczną się 31 sierpnia w Chinach. W pierwszej grupie Biało-Czerwoni zmierzą się z Wenezuelczykami, Iworyjczykami oraz Chińczykami. Będą to drugie w historii, a pierwsze od 52 lat, mistrzostwa świata w koszykówce, w których wezmą udział Polacy.

Adam Łuczka, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze