O tym, że kalendarz imprez siatkarskich jest bardzo napięty pisano już niejednokrotnie. Sami zawodnicy, jak chociażby Bruno Rezende, czy nasz Michał Kubiak krytykowali poczynania władz FIVB. Zdaniem siatkarzy ludzie zarządzający światową siatkówką w żaden sposób nie przejmują się zdrowiem zawodników, chcąc jedynie zbierać profity z kolejnych imprez. Patrząc na terminarz, trudno nie zgodzić się z reprezentantami Brazylii i Polski. 

 

W przyszłym roku czekają nas letnie igrzyska olimpijskie w Tokio. Na dwa tygodnie przed zmaganiami siatkarzy, zaplanowany jest finałowy turniej Ligi Narodów. Ten z kolei rozpocznie się... tuż po finałowym spotkaniu Ligi Mistrzów.

 

- Niespełna dwa tygodnie po turnieju Ligi Narodów, rozpoczną się igrzyska. Jak można oczekiwać, że drużyny zagrają na miarę swoich możliwości w tych dwóch turniejach? Jaki jest sens rozgrywania Ligi Narodów w roku olimpijskim, jeżeli już wcześniej wiadomo, że w danym roku będzie to najważniejsza impreza i nie ma miejsca na wszystkie rozgrywki? - pisze Gian Luca Pasini z La Gazzetta dello Sport, który jako pierwszy ujawnił kalendarzowe plany FIVB. 

 

Polscy siatkarze szybko zakwalifikowali się w tym roku na igrzyska, ale już teraz należy spodziewać się sporej dawki grania w 2020 roku. Wszystko wskazuje na to, że Vital Heynen znowu będzie miał pole manewru, co do selekcji zawodników na poszczególne imprezy. Na szczęście kadra Biało-Czerwonych jest bardzo szeroka, czego dowodem tegoroczny sezon reprezentacyjny i brązowy medal Ligi Narodów w mocno eksperymentalnym składzie.