Głównym wątkiem w ostatnim odcinku Magazynu żużlowego była debata na temat rezerwowych żużlowców, którzy w swoich zespołach ekstraligowych występują pod numerami osiem oraz szesnaście i mogą w dowolnej chwili zastąpić słabiej jeżdżących seniorów. Wprowadzenie dodatkowej pozycji do zespołów budzi wiele skrajnych emocji. Przeciwnikiem tego regulaminu jest Grzegorz Walasek.

 

- "Ósemka" nie buduje drużyny w trakcie meczu. Zero, zero i potem puszczany jest rezerwowy. Konkretny przykład to jest Toruń, "ósemka", krótko mówiąc, rozpie... drużynę. Nie ma drużyny. Dwa zera, zmiana, dwa zera, zmiana - skwitował dobitnie doświadczony żużlowiec Arged Malesa TŻ Ostrovii Ostrów Wielkopolski.

 

W zupełnie innym tonie wypowiedział się były menadżer Get Well Toruń, Jacek Frątczak, którego perspektywa różni się od Walaska.

 

- Ocenia się menadżera w momencie, kiedy podejmie decyzję, a innym razem kiedy nie podejmie. A zawodnik ma prawo do przywiezienia dwóch zer w ekstralidze. I ja później muszę się tłumaczyć dlaczego go zastąpiłem. Czy ktoś ciebie Grzegorz zastępował? Juniorzy mogli cię zastąpić, mimo że nie było "ósemki" i "szesnastki". Nie zrobiono tego, bo jesteś dobry. Nie mamy czasu na to, żeby poświęcać połowę meczu na eksperymenty. Jasona (Doyle'a przyp. red.) czy Freddiego (Lindgrena przyp. red.) nikt nie zastępował, bo są po prostu dobrzy. Ja doskonale rozumiem argumenty zawodnika, ale pamiętajmy, że z jednej strony jest zawodnik, a z drugiej interes drużyny. Dlaczego nie ma teraz dyskusji na temat zastąpienia Jackiem Holderem Nielsa Kristiana Iversena w ostatnim meczu? Bo chłopak zrobił dziesięć punktów. Wszyscy mówią "świetna decyzja". Oczywiście, że tak, bo jeżeli on zrobi punkty, to tej dyskusji nie będzie - przyznał.

 

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.