Taką deklarację Vettel, którego kontrakt z włoskim teamem kończy się po sezonie 2020, złożył podczas uroczystej gali z okazji 90-lecia istnienia Scuderii Ferrari.

 

Poproszony o ocenę swoich szans w niedzielnym wyścigu o Grand Prix Włoch na torze Monza, Niemiec żadnej konkretnej deklaracji nie złożył.

 

- Nic nie mogę obiecać, to jest sport, wszystko się może wydarzyć - stwierdził.

 

W gali obok aktualnych kierowców teamu Vettela i Monakijczyka Charlesa Leclerca, uczestniczyli także m.in. byli zawodnicy Ferrari Brytyjczyk Eddie Irvine oraz Francuzi Jean Alesi i Alain Prost. Gościem honorowym był były prezydent koncernu Ferrari Luca di Montezemolo.

 

W klasyfikacji mistrzostw świata F1 (po 13 z 21 wyścigów) liderem jest Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa z dorobkiem 268 pkt. Vettel jest czwarty - 159 pkt, a Leclerc piąty - 157 pkt. W klasyfikacji konstruktorów Ferrari zajmuje drugą pozycję - 326 pkt. Prowadzi ekipa Mercedesa - 471 pkt.

 

W ostatnią niedzielę kierowca z Monako wygrał po raz pierwszy w karierze wyścig F1, był najszybszy w Grand Prix Belgii na torze Spa-Francorchamps.